Reklama

Pierwsza ryba w 2011 roku

14/01/2012 20:22
Pewnie każdy z Was czuje się podobnie jak Ja. Mamy połowę stycznia więc czas na przemyślenia związane z zeszłym sezonem oraz intensywne zaangażowanie nad kolejnym. Jest to okres gorączkowego – no może przesadziłem, myślenia nad sprzętem ale także jest to czas na powspominanie zeszłorocznych zasiadek… To chyba najlepszy sposób aby ten zimowy okres, który się w końcu z opóźnieniem zaczął przepękać.
W związku z tym postanowiłem opisać zeszłoroczne przygotowanie się do pierwszej krótkiej ponieważ tylko dwudniowej majowej zasiadki.

Do wyjazdu przygotowania zaczęły się już w połowie kwietnia. Zacząłem szukać jakiejś jeszcze nie odwiedzonej wody, w której oczywiście pływają Nasze ulubione Misiaki. Celem zostało obrane łowisko w Rostarzewie jest to niewielka wieś usytuowana około 16 km na południowy zachód od Grodziska Wielkopolskiego, przy trasie krajowej nr 32, w połowie drogi między Poznaniem, a Zieloną Górą. Jest to bardzo przyjemne łowisko, a gospodarz wody to niesamowicie miły człowiek – z pozdrowieniami dla Pana . Łowisko zostało wybrane więc zacząłem zbierać ekipę na tą pierwszą zasiadkę. Podzwoniłem popytałem i zebrałem ekipę. Ustaliliśmy iż wyjeżdżamy 21-22.05.2011r.
Wszystko mieliśmy już ustalone więc pozostał tylko okres wyczekiwania na dany dzień, który wreszcie nastąpił. W sobotę wstałem bardzo wcześnie aby poszykować klamoty do spakowania. Sprzętu było sporo, a pakować trzeba było z myślą o tym iż zabieram jeszcze dwie osoby i oczywiście ich klamoty. Autko jak na trzech karpiarzy dosyć małe bo to tylko osobówka ale pomyślałem damy rade. Około godziny 12:30 podjechałem po pierwszego autostopowicza, który jednym ruchem wpakował swoje rzeczy do autka no i jedziemy dalej. Po drodze mały przystanek w supermarkecie (kiełbaska, węgiel, kawka itp. itd.). Po zakupach po trzeciego kompana i jazda do celu. Droga przebiegała w bardzo przyjemnej atmosferze każdy z Nas nie mógł się już doczekać dojazdu na miejsce, a już nie wspomnę o pierwszym braniu… Nareszcie docieramy do celu, Łowisko obstawione namiotami wokół całej linii brzegowej i gdzie tu się wcisnąć pomiędzy te namioty. Sprawa była prosta ponieważ mieliśmy zarezerwowane stanowiska za mostkiem gdzie rzadko pozwala się tam łowić, a że przejechaliśmy setkę dostaliśmy tam przepustkę… No to do dzieła. Zaczęliśmy rozpakowywanie autka. Wiadomo pierwsza sprawa rozstawienie poda, nawinięcie żyłek ogólnie złożenie tego całego bałaganu no i do dzieła. Nie sondowaliśmy łowiska ponieważ jeszcze wtedy nie posiadaliśmy takiego sprzętu ale znalazł się kolega, który z przeciwnej linii brzegowej podpłynął łódką zanętową z echosondą i bardzo nam pomógł. Miejsce wysondowane głębokość 3.2m lekki muł na włos śmierdzielek i rzucamy.
Wszystko rozstawione no i oczywiście czekamy… Pierwsze branie nastąpiło o godzinie 16:10 no i siedem minut później mamy pierwszego karpika na macie. Krótka sesja i rybcia wraca do wody. Około godziny 18 dojechał do Nas jeszcze jeden znajowy Stasiu wraz z synami ale tylko rekreacyjnie. O dziwo 40 minut później Stasiu ląduje z karpiem na macie (właściciel wędziska miał mały wypadek), a Stasiu stał najbliżej więc zaopiekował się lustrzeniem. Do godziny 19 jeszcze 2 rybki i myśli kiedy w końcu się odezwą moje sygnalizatory wszyscy łowią a u mnie cisza. Los się jednak odwrócił po godzinie 20. Najpierw hol karpika o wadze około 4kg (nie potwory ale każdy karpik jest ładny) mata, zdjęcia powrót do wody i momentalnie branie na drugim kiju – karp niczym bliźniak! Uradowany stwierdzam iż teraz to nawet już nie muszę nic złowić…no ale zmiana przyponów i powrotem do wody… Noc przebiegła dość spokojnie było kilka brań, kilka spiętych jak i parę wyholowanych rybek.
Następnego dnia około godziny 11 zaczęliśmy pakowanie sprzętu i zrobiliśmy podsumowanie. Wyjeżdżając oczywiście wizyta w rybaczówce aby uiścić opłaty za wędkowanie i rozmowa z gospodarzem wody. Pytaliśmy oczywiście o to co działo się ogólnie w wodzie od naszego przyjazdu wczoraj, przez noc i do południa owego dnia. Gospodarz powiedział iż na kilkunastu łowiących karpiarzy od wczoraj została wyholowana tylko jedna ryba powyżej 10kg kilkanaście brań i nic poza tym. Zapytał się jak u was panowie?!
U nas 22 brania z czego 11 karpi na macie… gospodarza zamurowało i od razu dostaliśmy pewne miejscówki na następne zasiadki (łącznie na tej wodzie 4 dwudniowe zasiadki i łączna ilość wyholowanych ryb ok. 30) 
Wyniki:
Ja – 5, Marek – 1, Staszek – 1, Michał – 4
W sezonie 2012 zawitamy tam nie raz nie dwa…
Połamania



















Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama