Pewnie każdy z Was czuje się podobnie jak Ja. Mamy połowę stycznia więc czas na przemyślenia związane z zeszłym sezonem oraz intensywne zaangażowanie nad kolejnym. Jest to okres gorączkowego – no może przesadziłem, myślenia nad sprzętem ale także jest to czas na powspominanie zeszłorocznych zasiadek… To chyba najlepszy sposób aby ten zimowy okres, który się w końcu z opóźnieniem zaczął przepękać. W związku z tym postanowiłem opisać zeszłoroczne przygotowanie się do pierwszej krótkiej ponieważ tylko dwudniowej majowej zasiadki.
Do wyjazdu przygotowania zaczęły się już w połowie kwietnia. Zacząłem szukać jakiejś jeszcze nie odwiedzonej wody, w której oczywiście pływają Nasze ulubione Misiaki. Celem zostało obrane łowisko w Rostarzewie jest to niewielka wieś usytuowana około 16 km na południowy zachód od Grodziska Wielkopolskiego, przy trasie krajowej nr 32, w połowie drogi między Poznaniem, a Zieloną Górą. Jest to bardzo przyjemne łowisko, a gospodarz wody to niesamowicie miły człowiek – z pozdrowieniami dla Pana . Łowisko zostało wybrane więc zacząłem zbierać ekipę na tą pierwszą zasiadkę. Podzwoniłem popytałem i zebrałem ekipę. Ustaliliśmy iż wyjeżdżamy 21-22.05.2011r. Wszystko mieliśmy już ustalone więc pozostał tylko okres wyczekiwania na dany dzień, który wreszcie nastąpił. W sobotę wstałem bardzo wcześnie aby poszykować klamoty do spakowania. Sprzętu było sporo, a pakować trzeba było z myślą o tym iż zabieram jeszcze dwie osoby i oczywiście ich klamoty. Autko jak na trzech karpiarzy dosyć małe bo to tylko osobówka ale pomyślałem damy rade. Około godziny 12:30 podjechałem po pierwszego autostopowicza, który jednym ruchem wpakował swoje rzeczy do autka no i jedziemy dalej. Po drodze mały przystanek w supermarkecie (kiełbaska, węgiel, kawka itp. itd.). Po zakupach po trzeciego kompana i jazda do celu. Droga przebiegała w bardzo przyjemnej atmosferze każdy z Nas nie mógł się już doczekać dojazdu na miejsce, a już nie wspomnę o pierwszym braniu… Nareszcie docieramy do celu, Łowisko obstawione namiotami wokół całej linii brzegowej i gdzie tu się wcisnąć pomiędzy te namioty. Sprawa była prosta ponieważ mieliśmy zarezerwowane stanowiska za mostkiem gdzie rzadko pozwala się tam łowić, a że przejechaliśmy setkę dostaliśmy tam przepustkę… No to do dzieła. Zaczęliśmy rozpakowywanie autka. Wiadomo pierwsza sprawa rozstawienie poda, nawinięcie żyłek ogólnie złożenie tego całego bałaganu no i do dzieła. Nie sondowaliśmy łowiska ponieważ jeszcze wtedy nie posiadaliśmy takiego sprzętu ale znalazł się kolega, który z przeciwnej linii brzegowej podpłynął łódką zanętową z echosondą i bardzo nam pomógł. Miejsce wysondowane głębokość 3.2m lekki muł na włos śmierdzielek i rzucamy. Wszystko rozstawione no i oczywiście czekamy… Pierwsze branie nastąpiło o godzinie 16:10 no i siedem minut później mamy pierwszego karpika na macie. Krótka sesja i rybcia wraca do wody. Około godziny 18 dojechał do Nas jeszcze jeden znajowy Stasiu wraz z synami ale tylko rekreacyjnie. O dziwo 40 minut później Stasiu ląduje z karpiem na macie (właściciel wędziska miał mały wypadek), a Stasiu stał najbliżej więc zaopiekował się lustrzeniem. Do godziny 19 jeszcze 2 rybki i myśli kiedy w końcu się odezwą moje sygnalizatory wszyscy łowią a u mnie cisza. Los się jednak odwrócił po godzinie 20. Najpierw hol karpika o wadze około 4kg (nie potwory ale każdy karpik jest ładny) mata, zdjęcia powrót do wody i momentalnie branie na drugim kiju – karp niczym bliźniak! Uradowany stwierdzam iż teraz to nawet już nie muszę nic złowić…no ale zmiana przyponów i powrotem do wody… Noc przebiegła dość spokojnie było kilka brań, kilka spiętych jak i parę wyholowanych rybek. Następnego dnia około godziny 11 zaczęliśmy pakowanie sprzętu i zrobiliśmy podsumowanie. Wyjeżdżając oczywiście wizyta w rybaczówce aby uiścić opłaty za wędkowanie i rozmowa z gospodarzem wody. Pytaliśmy oczywiście o to co działo się ogólnie w wodzie od naszego przyjazdu wczoraj, przez noc i do południa owego dnia. Gospodarz powiedział iż na kilkunastu łowiących karpiarzy od wczoraj została wyholowana tylko jedna ryba powyżej 10kg kilkanaście brań i nic poza tym. Zapytał się jak u was panowie?! U nas 22 brania z czego 11 karpi na macie… gospodarza zamurowało i od razu dostaliśmy pewne miejscówki na następne zasiadki (łącznie na tej wodzie 4 dwudniowe zasiadki i łączna ilość wyholowanych ryb ok. 30) Wyniki: Ja – 5, Marek – 1, Staszek – 1, Michał – 4 W sezonie 2012 zawitamy tam nie raz nie dwa… Połamania
Komentarze