O wyprawie na lód gadaliśmy z wujkiem od tygodnia i w końcu pojechaliśmy. Wyruszyliśmy wcześnie rano, kiedu dojechliśmy była już 10.00. Rozpakowaliśmy się i poszliśmy na lód. Najpierw zaczęliśmy od inspekcji lodu, o co najbardziej się martwiliśmy, że będzie za cienki jednak nasze obawy szybko się rozwiały, ponieważ okazało się, że lód ma dobre 12cm.
Pięrwszą dziurę wywierciliśmy jakieś 50m od brzegu i po godzinie żadnego nawet najmniejszego brania w końcu zmieniliśmy miejsce jakieś 20m od popszedniego miejsca i znowu żadnych rezultatu. Już mieliśmy zmieniać miejsce kiedy inny uprzejmy wędkarz podszedł do nas i spytał się czy nie chcemy do nich pójść na miejsce i poszliśmy z ochotą, że coś złapiemy i nie byliśmy rorzczarowani. Pierwsze brania nastąpiły po 5 minutach i tak ryby brały przez 3 godziny, aż ustały. O 18.00 zaczeliśmy wracać wypad uznaje za udany.
Łowisko, na którym łowiliśmy to Małe Brodno, przynęty jakie stosowaliśmy to zwyczajne ciasto.
Komentarze