Reklama

Pierwsze płoty za koty...

16/04/2012 11:22
W tym roku po dłuższej przerwie w sportowej rywalizacji wziąłem udział w spławikowych zawodach wędkarskich mojego ulubionego, powiedziałbym nawet rodzinnego Koła PZW. Mimo, że przez kilka ostatnich lat prawie nie uprawiałem wędkarstwa spławikowego, łowiło mi się doskonale. Bo z wędkowaniem jest jak z jazdą na rowerze – tego się nie zapomina.

Pod koniec marca 2012 roku zadebiutowałem udanie, zajmując trzecie miejsce w zawodach z okazji Dnia Wędkarza. Kolejny konkurs wędkarski zorganizowaliśmy w połowie kwietnia. Zapał i oczekiwania ogromne, ale jednostronne. To znaczy ja i owszem, ale ryby niekoniecznie. Generalnie szło nam słabo. Miałem raptem kilka brań. W tak pięknych okolicznościach przyrody… I niepowtarzalnej… mogłem skoncentrować się na ćwierkaniu ptaków i wiosennych rozmyślaniach. Jestem jednak zadowolony z moich konkursowych początków i sportowych emocji. Jak to się mówi: Pierwsze płoty za koty, czy jakoś tak.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama