To jest mój pierwszy wpis na forum dlatego proszę o łagodne traktowanie
deszcz ,deszcz i deszcz .Nie mam gdzie jechac na ryby dlatego chciałbym opisać wyprawe jaką odbyłem rok temu na Ciepły Kanał w Nowej CHucie. Wyjeżdzam rano około godziny szóstej rano. Budzę syna ,szybkie sniadanie i wyjscie przed blok,czekamy na chrzestnego mojego syna który też"moczy kija". Przyjeżdza po około pięciu minutach ra.zem z moim kolegą który tez łowi ryby. Wyjeżdzamy i po około pietnastominutowej jesteśmy nad wodą. zaczynamy cały wędkarski rytułał czyli rozrabianie zanęty składanie zestawów i cała otoczka związana z przygotowaniem stanowiska wędkarskiego. Moi koledzy łowią feederami a ja na gruntówki z sygnalizatorami.Łowimy od pierwszych minut sporo płoci i karasi. Mój syn się nudzi więc buduję mu prostą spławikówkę na którą po kilkunastu minutach łowi swoje pierwsze ryby w tym pięknego karasia. Ryba może nie była z tych które rozpalają wedkarza do czerwonośći ale radość mojego syna była ogromna. Dlatego moi koledzy zabierajcie swoie dzieci na ryby ,może nie każde z nich połknie bakcyla wędkarstwa ale może chociaż niektóre z nich poczują więż z przyrodą .
Komentarze