Nadeszły wakacje .... i przyszedł czas na pierwszy wakacyjny "wypad" na rybki. Jak zwykle moim kompanem był mój teść. W tym roku obraliśmy na celownik Jezioro Dobrąg (opisane na moim blogu). Do wyjazdu przygotowaliśmy się jak nigdy: 1. Tydzień przed wyjazdem teść nęcił co drugi dzień samą surową kukurydzą (zakupioną w centrali nasiennej). 2. Wszystkie wędki na nowo uzbrojone (odcięliśmy ok. 5 metrów ze szpuli od ostatnich połowów) 3. Przygotowaliśmy różnego rodzaju przynęty: kukurydza, biały robak, czerwony robak, ciasto, pęczak i pierwszy raz makaron kolanka zabarwiony kurkumą z dodatkiem przyprawy do piernika (przepis na wedkuje.pl - polecam).
Na łowisku byliśmy ok. 7:30. Wodowanie łódki, zapakowanie tobołów i ok 10 minut zanim dopłynęliśmy do zaznaczonego miejsca nęcenia. Zanęta Trapera Specjal z dodatkiem płatków owsianych i od czasu do czasu obsypywaliśmy łowisko kukurydzą konserwową. Generalnie na nic nie chciały brać nasze rybki. Sukcesem okazał się makaron. Po godzinie pierwszy leszcz 50 cm ląduje w podbieraku. Za 15 minut branie delikatne skończone zatopieniem spławika i 54 centymetrowy leszczyk ląduje w siatce. Tego dnia udało mi się złowić jeszcze jednego 54 cm oraz 50 i 44 cm. Wszystkie brania na makaron (tworzyliśmy albo duże kulki ulepione z makaronu lub składałem kolanka na pół - dawało to "efekt ślimaka"). Teść złowił tego dnia 3 szt. po 40 cm kilka płotek i okonków na białego robaka I jaki był by to słaby wyjazd gdyby nie makaron. PO PROSTU REWELACJA. Za kilka dni znów spróbujemy.
Komentarze