Reklama

Pierwsze wędkarskie szlify w tropiku

19/01/2012 20:49
Bikele, wioska niedaleko Libreville, stolicy Gabonu. Znajduje się tam debarkader czyli wpływ oceanu w ląd, który można uznać za ciupeńką lagunę. Szerokość ok. 70 m w czasie odpływu i do ok. 150 m w czasie maksymalnych przypływów.

Tutaj łapałem pierwsze doświadczenia w łowieniu rybi, nie tylko, że w tropiku ale w ogóle! Na samym początku, kiedy zacząłem łowić nie miałem wędki tylko żyłkę z ciężarkiem i haczykiem. Tak też złapałem moją najpierwszą;> rybę, mini granika szarego, radości po brzegi nawet z tego, że było ‘’no kill"’;> Tutaj też po moim pierwszym Karanksie i barakudach złapanych na spinning na Pointe Denis upolowałem na tę samą metodę dwa Lucjany i to w dodatku jednego wieczoru, pierwszy miał kilogram, drugi prawie dwa. Po tym ‘sukcesie’ jeden z moich znajomych, zaparty gruntowiec zaczął przekonywać się do spina. Najpierw mówił, że owszem barakudę czy karanka mogę złapać na wobka ale nigdy nie przydennego i żerującego w kamieniach Lucjana a później...

Po kilku dniach znowu zapuściłem się do Bikele i miałem dwa brania, niestety zwierz się uwolnił. W dodatku za drugim razem rozwalił mi wobka: przegryzł go i rozerwał kotwiczki. W niedługo potem przyjechaliśmy razem i znajomy postanowił zaczaić się na tego ‘’potwora’’ spinningiem, ma się rozumieć, że miał sprzęt już mocniejszy. I udało mu się, złapał Lucjana, raz 2 kg a potem 3kg. Nie było mowy, trzeba to było uczcić ich skonsumowaniem. Takie to początki mieliśmy w Gabonie;>
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama