Reklama

Pierwszy Karp i nowy rekord

19/07/2010 13:15
Po ostatniej wyprawie „na karpie” i złapaniu kilku naprawdę ładnych łopat postanowiłem nie zmieniać zbiornika ale zmienić miejsce wędkowania. Nie musiałem daleko szukać bo gdy w tym samym miejscu co łowiłem te leszcze wybrałem się z dwoma kolegami na spining. Pomyślałem sobie że tam gdzie nęciłem muszą też być drapieżniki. I były. Ale same niewymiarowe takie po 35-40cm. No cóż ale ważne że kolega Tomek rzucił nieco w bok od tego miejsca nęcenia i zaczepił o korzeń swoją przynętę. Poprosił nas o odczepienie przynęty. Powiedziałem wtedy że tam gdzie rzucił nie ma szans dojść bo jest ze 2,5-3 metrów... No ale kolega Artur poszedł niepewnie przedzierając sie przez liczne zawady pod wodą. Jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłem go 30 metrów od brzegu mając ledwo do pasa wody. Pomyślałem niemożliwe. Ale sam spróbowałem i gdzieś 40 metrów od brzegu dopiero kończyły się moje spodnioki. No to super. Mamy nowe miejsce. Pochodziłem troszkę i po kilku minutach koledzy dziwnie na mnie patrzyli kiedy wychodziłem z wody z uśmiechem. Zapytali mnie po co chodziłem w kółko. No i wtedy minuta tłumaczenia i już też mają uśmiech na twarzy. Dno twarde-piasek na dnie, na lewo i na prawo korzenie a w tym można rzec centralnym miejscu pusto. Na 42 metrze od brzegu pas roślinności podwodnej lecz już wynurzonej. Idealne miejsce aby zacząć nęcenie. W poniedziałek 12 lipca zacząłem nęcenie razem z kolegą Arturem. I od poniedziałku do czwartku wrzucaliśmy wieczorem kilogram kukurydzy i pół kilograma kulek proteinowych oczywiście własnej produkcji. Smak: truskawka:). Kiedy nadszedł dzień łowienia czyli w piątek przyjechaliśmy nad wodę o godzinie 10:30. Zniesienie i rozłożenie sprzętu potrwało do 12:00. no i wreszcie łowimy. Do godziny 18:00 kompletnie nic!!! Gdy nagle zbiera się wiatr zaczyna padać chronimy nasze rzeczy pod parasolem aż tu nagle słyszę tiiiiiiiiii..... Patrze a z kołowrotka jest wysnuwana żyłka. No to pięknie pierwsze branie tuż przed deszczem:) zacięcie i czuje dość duży opór. Najpierw myślę sobie że to Leszcz ale w głowie nie umie pomieścić jego rozmiaru. Może ma z 70-80cm. Walczy ładnie, no i ciągnie go do korzeni. Lekko podkręcam hamulec kołowrotka no i udaje mi się go zatrzymać teraz zmienia kierunek i przez żyłki kolegi ucieka w drugą stronę(też do korzeni). Po chwili jest już przy mnie i patrze... a tu piękny czerwonawy ogon wychodzi ponad powierzchnię. Byłem już pewien że to karp. Ryba moich zasiadek. Jeszcze chwilkę walczy przy mnie i już jest wylądowany w podbieraku. Chwila na ochłonięcie. Pierwszy karp w moim życiu. Miara wskazuje 40cm. Może i nie jest to potwór ale jak na pierwszego karpika może być wkładam go do siatki miękkiej siatki takiej z trzema kręgami. Podpinam wagę a ona wskazuje 1kg 300gram. Pięknie. Parę zdjęć na pamiątkę i ryba wraca do wody. A widać było że miała jeszcze siły. Znowu nakładam kulkę proteinową na włos i zarzucam. Zaczyna padać więc chowamy się z Arturem pod parasol. Kolejne branie jest dopiero po północy. Artur wyholował na wianuszek pelletu leszczyka 31cm. Pellet o smaku karpiowy gulasz firmy Carp Devil Baits. Zdjęcie i do wody. Po godzinie pierwszej znowu na pellet Artur ma leszcza. 43cm i 1 kilogram. Znowu zdjęcie i do wody. Nad ranem idziemy do wędkarza obok spytać się czy coś przez noc się działo. Niestety nic nie złowił oprócz brań małych wzdręg. Nagle słyszymy jakiś sygnalizator. Mówię koledze aby sprawdził czy to nie nasze a sam zostałem przy innym wędkarzu na chwile porozmawiać. Za 5 minut dzwoni telefon. Myślę sobie kto o zdrowym rozumie tak wcześnie dzwoni. A tu Artur mówi mi że ma karpia. Lecę do niego no i karpik(też pierwszy w lego życiu) 40cm. 1 kilogram 500gram. Zdjęcie na pamiątkę i rybka wraca do wody. Idziemy sie na chwile przespać bo o 8:00 mamy wyjeżdżać. Już zasypiam kiedy to znowu słyszę jak mój sygnalizator gra piękną nutę. Znowu szybkie zacięcie i to samo co ostatnio. Ryba ucieka w korzenie. No ale po 10 minutach jest już w podbieraku. Piękny karp który miał brzuszek wypełniony prawdopodobnie tym czym nęciłem. Może to były kulki a może kukurydza. A może jedno i drugie. Karpik miał 43cm no ale już równe 2 kilo:) no to mój rekord. Znowu sesja fotograficzna i karpik wraca do wody. W końcu udało mi się na mojej zasiadce karpiowej złowić karpia. Choć nie były to ryby na medal co dopiero na rekord ale i tak wróciłem do domu z uśmiechem na twarzy że w końcu zaliczyłem pierwszego karpia no i ustanowiłem swój rekord drugim karpiem na tej samej zasiadce. Teraz tylko nic jak znowu nęcić i zasiadać się na te większe. Moje karpie wzięły na kulki proteinowe 18mm smak truskawka własnej produkcji(oczywiście pływające), Arturowi karp wziął na 3 ziarna kukurydzy o smaku wanilii na włosie a leszcze brały mu na pellet o smaku karpiowy gulasz. Mam nadzieję że będzie więcej satysfakcjonujących wypraw tego typu. Pozdrawiam!
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama