Ciepły dzień 9 maja. Po wcześniejszym obgadaniu miejsca połowu, z zapakowanym sprzętem wyruszamy wraz z teściem do miejsca przeznaczenia.Tym miejscem jest oczywiście odra we wrocku .Na miejscu jesteśmy około 6 szybki przegląd ,miejscówek a tu niespodzianka,bardzo wysoki poziom wody oraz zbyt silny nurt uniemożliwia połów.
Więc po szybkim namyśle, postanawiamy zmienić miejsce. Wsiadamy w auto i jedziemy nad stara Odrę.Na miejscu siadamy na pierwszą wolną miejscówkę i rozkładamy sprzęt.Szybko przygotowałem zanętę i zakładamy przynęty na haczyki a tego dnia zabrałem różne robaki oraz przynęty roślinne, po chwili zestawy lądują w wodzie a my na krzesłach.
I tak przyglądamy się naszym federkom , a tu nic. Natomiast po drugiej stronie koledzy po fachu, raz na jakiś czas coś wyciągają ale łapią na spławik.Zmieniamy przynęty na haczyku, lądują białe oraz pinka zestawy do wody i czekamy dalej na efekty.Gdzieś około 10 zamierzałem zjeść kanapkę, bo stwierdziłem jak one nie chcą, to ja coś zjem i odwróciłem się. Sięgam po plecak gdy teść mówi mi masz branie!Odwracam się łapie za kija ,zacinam i siedzi. Lekki opór ale dosyć łagodny hol i leszcz ląduje w podbieraku.Szybkie ważenie i mierzenie i 1.22kg-46cm na koniec fotka.Złowiłem go na mojego niedawno kupionego kija firmy mikado. I jak się potem okazało była to jedyna ryba tego dnia ale pierwszy leszcz.
Komentarze