Reklama

Pierwszy Szczupak tego roku

02/11/2011 19:30
To był marny Sezon, 0 dużych ryb przez wszystkie miesiące, na wszystkie metody... Z utęsknieniem czekałem jesieni i rozmyślałem, "Może na jesień złapię coś większego" No właśnie może... Kilka wypraw 0 wyników (spining żywiec 0 kompletnie nic) . 30 października zaplanowałem, że wreszcie jadę złapać Szczupłego. I tak się stało szybki telefon do kumpla czy jedzie na ryby?

Pewnie, tylko gdzie?

(Wcześniej zaplanowałem sobie, że pojadę na Ochle, jest to zbiornik na obrzeżach Zielonej Góry)
I tak mówię do kolegi na Ochlę.

Okej. ( spining czy żywiec?)

Żywiec. Okej


Na wieczór podskoczyłem po karasie, spakowałem sprzęt i spać.



31 października

Pobudka o 7;30 czas na wyszykowanie się i wyjazd, wyjazd z myślą złapania Szczupaka , tego upragnionego Szczupaka.

Na miejscu byłem około godziny 8;30 (tak jak się umówiliśmy z kolegą)

Wypakowałem wędki i do wody.

Jedna poszła na spławik z karasiem zahaczonym za grzbiet (na kotwiczce)

Zaś druga z gruntu z karasiem zahaczonym za pyszczek ( na haku)

Kolega zaczął pechowo, gdy zaczął rozpakowywać sprzęt zobaczył, że wędka mu się połamała i został mu tylko nieuzbrojony w nic spining. Postanowił przerobić wędkę.

Ja siedziałem pijąc herbatkę i rozmyślając, gdy kolega mówi Łukasz coś Ci bierze ( oczywiście słyszałem delikatny odjazd, ale nic sobie z tego nie zrobiłem, hmmmm może dla tego, że przyzwyczajony jestem do odry i łowienia blisko nurtu, gdzie minimalne podciągnięcie plecionki to tylko nurt) no ale podszedłem do wędki i widzę jak kolejny raz plecionka wysuwa się z kołowrotka, lecz nie na tyle żeby zacinać (to było minimalne) mówię pewnie jakiś okonek nie może się dobrać do karasia. Poczekam na jeszcze jeden odjazd, lecz takiego nie było, plecionka delikatnie się napięła. Postanowiłem mu poluzować i dać szansę na zrobienie odjazdu. W tym momencie zdało się, że wszystko ucichło. Plecionka wisiała luźno, nic się nie działo. Mówię do kolegi zatnę najwyżej. I Jest coś czuję na kiju, chyba nic większego, lecz im bliżej brzegu tym opór większy, az w końcu widzę jest, jest Szczupły i to nie mały. Mówię do kolegi dawaj podbierak, piękne podebranie i Szczupły ląduje na brzegu.

Nie do opisania jest moja radość ze złowionego Szczupaka. Mierzył on 57cm i ważył 1,2kg (oczywiście po odhaczeniu zważeniu zmierzeniu i zrobieniu zdjęcia został wypuszczony na wolność)

Później dłuuugo się cieszyłem z pierwszej dużej ryby w tym roku.


Kolega miał jeszcze szczupaka na spining (na oko 45cm ) lecz przy brzegu mu się spiął.


Około 14 wracaliśmy do domu ( Ja w pełni zadowolony, kolega troszkę mniej, ale następnym razem złapie większego ; ) )
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama