Pierwsze ciepłe dni tegorocznej wiosny skłoniły mnie do wypadu nad zalew śremski. Z synem zapakowaliśmy wszystko co nam potrzebne nad wodą i w drogę. Postanowiliśmy wyruszyć wcześnie rano. nie było może upału ,ale wschodzące słoneczko wprawiało nas w dobry i bojowy nastrój. Połowy zaczęliśmy równocześnie na dwie wędki jedna klasyczna gruntówka na "ping-ponga",druga spławikowa.
Po kilku minutach zaczęły się pierwsze brania na spławik ,bardzo miło pomyślałem. Naszym łupem zaczęły padać mniejsze płocie,jazie aż przyszedł czas na karpie....no karpiki. Małe bo małe ale jakże nas ucieszyły po zimowych oczekiwaniach na ten wspaniały dzień. Nie było tego dużo i wszystkie sztuki wróciły z powrotem do wody.
Muszę przyznać ,że wypad możemy zaliczyć za udany ,i jak to zalew śremski zawsze mnie zaskoczy. sezon 2011 uważam za otwarty.Choć ubolewam bardzo że nie miałem okazji poderwać gruntówki. wszystkie brania były na spławik
Zwracam się do Kolegów z prośba o wyrozumiałość ze względu że jest to mój pierwszy wpis.
Komentarze