Jest to mój pierwszy wpis na blogu więc i pierwsze przemyślenia na temat tego co się znajdzie w kolejnych wpisach. Na początek opisze ostatnią wyprawę na pilchowie :). Później opiszę jaki posiadam sprzęt i zrobię stosowne zdjęcia
Więc to było tak piątkowy wieczór odebrałem telefon od kolegi który chciał jechać do Jeleniej Góry Na staw Balaton zapolować na szczupłego bez zastanowienia powiedziałem ze się piszę i zacząłem pakować sprzęt a że sprzetu spiningowego nie mam zbyt dużo zajęło mi to kilka minut, nastawiłem budzik na 5:30 (o 6:00 wyjazd) po drodze hot dogi na BP. Będąc już na miejscu miałem ironiczny uśmiech na twarzy bo jedyną możliwą metodą połowy było łowienie z pod lodu lód miał 4-5cm grubości spokojnie można było na nim stanąć a mało nie ważę ;) Kilka minut zastanowienia i jedziemy na pilchy bo przecież tak duża woda nie zamarzła? a jeśli już byliśmy w Jeleniej to co nam szkodzi, podjeżdżamy od strony patelni a tu kolejna niespodzianka :( poziom wody był tak wysoki że lód znajdował się aż w lesie, więc ostatnia próba jedziemy od strony tamy nie ma lodu ale poziom wody to wciąż problem lecz się nie poddajemy i poszliśmy w las wykonać choć kilka rzutów między gałęziami ryzykując upadkiem do wody. Spotkaliśmy kilku wędkarzy łowiących na grunt więc nie byliśmy jedynymi wariatami nad wodą. Oczywiście wyprawa obyła się bez jakiejkolwiek ryby, w tą sobotę również wybieramy się nad Balaton ale jutro zrobię rekonesans czy warto jechać :)
Komentarze