Reklama

Po kościele też warto

30/12/2011 19:52
Witam! Dzisiaj z jak siedziałem i patrzyłem na skoki narciarskie TCS w Obersdorfie z tęsknotą oglądałem za okno patrząc jak leci śnieg przypomniała mi się moja wyprawa Na Zalew Nakło-Chechło z przyjacielem Patrykiem i opiszę wam dzisiaj tę wyprawę i przygodą za razem. Pewno czwartkowego popołudnia bardzo słonecznego po mszy szkolnej umówiliśmy się z Patrykiem że pojedziemy na Zalew obczajic miejscówki na karpia ok godziny 18.00 Patryk czekał na mnie na barierkach ze spinningiem w dłoni i pudłem przynęt w plecaku.Nie mieliśmy zbyt dużo czasu więc szybko w drogę przez las za jakieś 20 min dotarliśmy nad Zalew niestety więcej biwakujących ludzi niż wędkarzy na pierwszy ogień poszedł kanał wiemy że w tym miejscu występują ładne garbuski na początek zapinam małego żółtego twisterka z podwójnym ogonkiem biczujemy kanał ok.15 min i echo.Po kanale szybko pojechaliśmy na mały pomościk na przeciw wyspy dalej żółtym twisterem biczowałem odcinek plaży próbowałem z opadu tak łowiliśmy 5 min. już mieliśmy się zbierac aż tu nagle mam branie z opadu na haku zawisł maluśki okonek. Jeszcze porzucaliśmy parę minut i pojechaliśmy dośc daleko na rozległe trzcinowiska obok nas wędkarze łowili ładne leszcze i jednego karpika. my biczowaliśmy wodę dalej małymi gumami Patryk zmienił twistera na większą gumę relaxa w kolorze biało czarnym i biczował trzcinowiska nagle coś przytrzymało mu gumę zaciął i nic tylko jak zwinął gumka była ściągnięta z główki jigowej no nic trudno biczujemy dalej.Mija 30 min patrzymy na zegarki dochodzi 20.20 jeszcze tylko odcinek przy plaży nudystów(niestety nic konkretnego nie widzieliśmy:D) Patryk zmienił Relaxa na małego trollfischa z Mikado w kolorze biało czarnym i biczował przy trzcinkach tak po 10 rzutach Patryk wyraźnie się uśmiechnął co wskazywało na tylko jedno jest wreszcie rybka piękny garbusek melduje się na brzegu miarka pokazuje 26cm buzi i do wody.Była wtedy godzina 20.45 musieliśmy się powoli zbierac ale jak wracaliśmy coś mnie jeszcze pokusiło porzucac w tych trzcinowiskach pierwszy rzut ryba tylko wynurzyła się na chwileczkę ,drugi rzut i szczupaczek już wisiał na kiju mały bo mały ale jest.Musieliśmy sie zbierac bo kolegi Patryka złapała biegunka :D Możecie w komentarzach pisac że ta wyprawa to jakieś gó..no ale bardzo dużo mnie nauczyła.Że rybie należy się szacunek i od tej wyprawy stosujemy z Patrykiem C&R tak w 50% bo wiadomo rybkę od czasu do czasu można zabrac! POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH WĘDKARZY!
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama