Pamiętam jakby to było wczoraj jak pierwszy raz trzymałem wędka nad wodą. Byłem wtedy urodziny na drogim końcu naszego piękne kraju, Polski. Był to koniec sierpnia 1998 roku. Widziałem jak kuzyn z moim a jego ojcem łowili ryby na jeziorze z łódki. Pływali w ten dzień w kilka miejscówek dobrze ich znanych. Ja wtedy tylko obserwatorem byłem i zaciekawiło mnie to strasznie. Niesyty w dzień miałem chwilkę popływać ale wiosło im się złamało i zostało mi tylko ognisko. Na drogi dzień porozmawiałem na ten temat z drogim kuzynem, który tez łowił. W rozmowie bardziej mnie jeszcze zaciekawił wędkarstwem i nawet sam mi zaproponował czy bym nie zobaczył jak jest na rybach. Bez myślenia powiedziałem „tak pójdę z Tobą a będę mógł połowic?”. Szkodził się abym łowił i nauczył jak się zarzuca się i poznawać branie itp. Niestety wtedy byłem z nim tylko 3 razy i 2 razy miałem malutkiego szczupaka . Szczupaki były maimy pierwszymi rybami na wędkę. Jak wróciłem do domu myślałem czy nie łowić. Po półtora rok kupowałem powoli już podstawowe akcesoria wędkarskie takie jak wędki żyłki spławiki itp. na początku 2000 roku posłem zrobić sobie kartę. Niestety początki były trudne bo nie miałem znajomego koło siebie by pokazać dokładnie jak się łowi. Musiałem sam szukać tu i tam wiadomości i sam doświadczać łowienie. Na początku mej przygody z wędkarstwem łowiłem niestety po jednej uklejce na dzień albo nawet nic. Miałem już zrezygnować ale jakoś ciągnęło mnie nadal do tego. Łowie już 10 sezon i czasem jak mi coś nie wychodzi mam ochotę już nie łowić ale jakaś moc mnie woła do dalszego łowienia. Dla młodych i początkujących wędkarzy tak jak ja kiedyś byłem ważniejsze jest aby się uczyć i nie poddawać się i dalej łowić aż się złowi rybę życia. Ja na taką rybę swojego życia czekam nadal i wierze ze złowię kiedyś. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy.
Komentarze