Reklama

Podbierak zawsze pakujemy ostatni

04/06/2016 01:01

 Jest niedziela a w planach program "wierzę w zwierze Doroty Sumińskiej" w radiu tok fm,następnie Woronicza 17 na tvp info słuchane z doskoku podczas gotowania obiadku no i ukochany żużel  ktorego NIESTETY NIE BYLO !!!bo odwolano wszystkie mecze na ten dzień po tragicznej śmierci jednego z zawodnikow na znak żałoby czyli w sumie na ryby można wyruszyć wcześniej bo w planach byla siedemnasta.. Telefon do kumpla i nad wodą jesteśmy przed szesnastą a ja jestem bliski zawału bo przyjechał po mnie motorkiem (bez stabilizatora)a ja jako niestety znawca jednośladów wiem czym to grozi i już pierwsze rondko wywolalo wyzut adrenaliny jak motorek zaczął słuchać tylko samego siebie a kierowce uznal jako zbędny balast:-)  Dotarliśmy jakoś cało... Mokry jak szczur po powodzi z powodu deszczu i emocji zlazłem z owego ,niestabilnego wechikułu i udaliśmy się na łowisko.  Pierwsze co to odpalilem fajkę iPOWOLI zająlem się kijami... Spojrzenie na wodę i decyzja - kulka i grunt ,kumpel postawił na spławik ...łowimy. Cisza,przerzutki i nadal nic , po godzince kumpel zalicza okonia a ja biednie co na kulkę się nie ma prawa zdarzyć. Mijają godziny i zbliża się zmrok,kumpel się ewakuuje a ja zostaję jeszcze troszkę bo w sumie busa mam za jakieś 45 minutek. Wybieram tę opcje od powrotu czyms co jedzie na "chybił trafił" Mijają kolejne minuty i zaczynam sie pakować ,wpierw graty ,potem zciągam i składam gruncik,podbierak i rzut oka na zegarek (mam 10 minutek) a co tam tzw ryzyk -fizyk czyli ostatni rzut na czerwonego pod same zielsko i NATYCHMIASTOWE BRANIE !!! Zacięcie i wiem że żartów nie ma bo to lin i 50+ brzeg stromy i ślizgiem się za bardzo nieda a podbierak w zamkniętej torbie kilka metrow dalej więc jedyna szansa to wypuścić rybę na otwartą wodę i jakimś cudem dopaść torbę z kijem w lapie tak by żyłka nie weszła w trzciny... Eksperyment się udał polowicznie czyli torba pod nogami a linisko nadal pod kontrolą z tym że okazało się że pakując podbierak siatka wlazla w zamek i otwarcie torby jest niemożliwe.  Ryzykuje ślizg ale rybka wygrywa pojedynek!!! To było branie dnia a może i życia i nauczka że podbierak pakuje się jako ostatni element ekwipunku ,na domiar złego mimo że prawie biegiem na przystanek to pozostało mi obejrzeć znikające pozycje busa i odśiedzieć godzinkę do nastepnego
         PODBIERAK PAKUJEMY NA KOŃCU :-(

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama