Podbieranie ryby przez zazdrosnego wędkarza! Łowiąc w miejscowości Strumień na Wiśle pobrał mi duży leszcz, śmiem twierdzić ,że nawet bardzo duży, bo "na oko" to mógł mieć ponad 70cm. Ale w tym przypadku ten wymiar jest mało ważny ,bo tylko chodzi o sam fakt jak wędkarze mogą być zazdrośni o złowioną rybę przez kogoś innego! Otóż, wędkarz łowiący obok mnie (nie znałem go) przyszedł do mnie patrząc jak "walczę" z rybą. Po chwili wziął mój podbierak i podszedł bliżej wody. Nie protestowałem wierząc w jego dobre intencję. Wszystko było prawidłowo, podbierak w wodzie czekał na rybę, ALE! gdy leszcz był już w zasięgu podbieraka dostał taki cios jakby dzidą. Wtedy ryba się zdenerwowała, szarpnęła bardzo mocno i było po wszystkim. Na moje pytanie "i co zrobiłeś" na jego twarzy pojawił się jakiś głupi, dziki uśmiech.Jestem bardzo spokojnym i nie wybuchowym człowiekiem, więc jakoś to przeżyłem. Odszedł bez słowa. Od tej pory, a minęło już ponad trzydzieści lat pozwalam ryby podbierać tylko żonie i przyjacielowi. Nigdy , ale to nigdy sąsiadowi ze stanowiska obok. Życzę wszystkim miłych i nie zazdrosnych sąsiadów na stanowiskach obok.Pozdrawiam Bogdan
Komentarze