[p]Dzień 27 stycznia 2013 – moja życiowa wyprawa na ryby.
W tym dniu wybrałem się na wyprawę podlodową z nastawieniem na złowienie okonia. Pogoda dopisywała, było bezwietrznie, a temperatura oscylowała w granicach zera. Wyruszyłem z innymi członkami koła wędkarskiego (p. Michał i p. Marcin) na pobliskie starorzecze; Kocie Doły. Gdy dotarliśmy na miejsce, wywierciliśmy świdrem pierwszy przerębel. Spuściłem żyłkę do dna. W czasie swobodnego spadania żyłki poczułem skubnięcie, lecz go nie zdążyłem zaciąć. Kiedy podszarpnąłem przynętę od dna (taktyka na okonie ) poczułem opór, po którym instynktownie rybę zaciąłem. Moje wędzisko ma około 50 cm długości. Ugięło się aż o połowę. Myślałem, że to duży wymiarowy okoń, lecz jak się później okazało była to zupełnie inna ryba. Po dobrych 3 minutach walki ( trwała tak długo, ponieważ miałem odkręcony hamulec, który pozwala rybie wysnuwać żyłkę ze szpuli kołowrotka. Zabezpiecza ona również przed zerwaniem żyłki ) moim oczom w przeręblu ukazał się pięknie ubarwiony szczupak. Otworzył wielką paszczę i próbował się wypiąć, a ja krzyknąłem: -to coś większego! - p. Michał podszedł do mnie. Wyjąłem ją na wędce, a ryba zaczęła się tarzać po tafli lodu. Panowie pomogli mi ją wyhaczyć spod skrzeli. Okazało się, że była to samica z ikrą. Poprosiłem, by zrobili mi zdjęcia w różnych pozycjach, a następnie po pocałowaniu wróciła do wody (catch and relase – złów i wypuść). Ryba miała ok. 40cm i ważyła ponad 500g. Nie wiem dokładnie, ponieważ szybko ją wypuściłem. Tego dnia złowiłem jeszcze małego okonka. Bardzo cieszę się, że udało mi się złapać takiego pięknego wodnego kręgowca na tak delikatny zestaw zwłaszcza, że mam dopiero 12 lat i wędkuję od niedawna. Nie założyłem wtedy drutu stalowego, ani wolframowego, zabezpieczającego przed przegryzieniem żyłki. Szczupak może mieć nawet 700 ostrych zębów, którymi często, podobnie jak sum przeciera żyłkę – miałem dużo szczęścia. To mój pierwszy szczupak i największa złowiona ryba [/p]
Komentarze