Reklama

Podlodowe Grand-Prix Polski 2015

18/02/2015 15:35

Ogólnopolskie Zawody Podlodowe z cyklu „Grand-Prix 2015” o Mistrzostwo Polski – o Puchar Gospodarstwa Rybackiego PZW w Suwałkach

Lód tuż, tuż! I jest już - ukochany lód! A dzięki niemu okazało się, że możliwe będzie zorganizowanie cyklu zawodów w wędkarstwie podlodowym „Grand-Prix 2015” Polski. Jednak, na trzech dniach zmagań cały cykl się zakończył, ponieważ druga tura zawodów przewidziana na termin 19-22 luty na zbiorniku Czorsztyn została odwołana. Jak łatwo się domyślić powodem było stwierdzenie, że pokrywa lodowa jest zbyt niebezpieczna. Cóż poradzić - z Matką Naturą nie wygrasz.

Reklama

Na szczęście, żadne przeciwności nie zdołały przeszkodzić organizatorom w przeprowadzeniu pierwszej tury i impreza odbyła się zgodnie z przewidzianymi terminami. Dzień 12 luty minął pod znakiem oficjalnego treningu, w trakcie którego złowiono wiele pięknych ryb, w tym płoci, okoni oraz leszczy.

"Tylko rosnąca konkurencja, tak pozytywnie nakręca"

Właściwa rywalizacja miała miejsce 13ego (jez. Jegocinek), 14ego i 15ego lutego (jez. Brzozolasek).
Rytm dnia wyglądał podobnie. Rano o godzinie 8:00 (piątek i sobota) lub 7:30 (niedziela) miała miejsce zbiórka. Zanęty, przynęty i sprzęt poddawano kontroli. Ku zaskoczeniu zawodników, miała miejsce również kontrola stanu trzeźwości. Wędkarze kolejno, grupami kierowali się w stronę jeziora, do przydzielonych im sektorów. Trenerzy pozostali jeszcze na „stałym lądzie”, gdzie wysłuchali ostatnich wytycznych i wskazówek. 

Reklama

Wystrzały zasygnalizowały rozpoczęcie zawodów i po trzech godzinach wędkowania-ich zakończenie.
Po piątkowych wojażach wielu zawodników opuściło lód z nisko pochyloną głową. Wielu wędkarzy zakończyło ten dzień z wielkim niedosytem. Do najczęstszych narzekań można zaliczyć: małą ilość brań, bardzo drobne ryby. Kto wstrzelił się odpowiednio w sektorze i nastawił na większą rybę miał szczęście. Tego dnia niektórym udało się połowić leszczy. Trafił się też szczupak 1,5kg, którego udało się wyholować. Zawodnicy mimo kiepskich wyników nie poddali się. Wiadomo - wędkarstwo to nieprzewidywalny sport. Nigdy nie wiadomo co się jeszcze wydarzy. Po oddaniu ryb do ważenia o godzinie 13 zawodnicy opuścili lód i wymaszerowali aby posilić się gorącą grochówką. Jeszcze nie zdążyli odjechać z miejsca zawodów a już mieli ułożony plan na następny dzień. 

Oby obrana strategia sprawdziła się na innym jeziorze. Bo drugi i trzeci dzień zmagań miał miejsce na Brzozolasku. Padły większe ryby i było ich więcej. Zmiana strategii, dobrze dobrane miejsce w sektorze, a możliwe, że i ryby trochę mniej grymaśne, to i efekty lepsze. Morale niektórych drużyn wzrosło, ale i niedosyt pewien został. 

Reklama

To nic bo została jeszcze niedziela na tej samej wodzie. Wydawałoby się, że lepiej poznana woda, tyle treningów to i powinno się lepiej powodzić. Niestety nie do końca. Drużyny, którym drugiego dnia udało się nadrobić nieco straty w niedzielę już tak dobrze nie połowiły. Ryzyko nie zawsze się opłaca. Niektórzy zaryzykowali i na tym stracili. Zmiany w taktyce i sprzęcie nie przyniosły wymarzonych rezultatów. W konsekwencji i zasłużenie wygrał zespół TKW „LIWI ROBACZKI”. Team kiwok.pl (z Olsztyna) zajął po trzech dniach zmagań dziewiąte miejsce. 

Wszyscy jesteśmy zwycięzcami, był to bowiem przyjemnie spędzony czas, na świeżym powietrzu i w doborowym towarzystwie. O zdobytym tytule będzie się jeszcze jakiś czas pamiętać, a popełnione błędy należy przeanalizować, wyciągnąć odpowiednie wnioski i już więcej nie rozpamiętywać. Za rok kolejna szansa. Przygotowania trwają cały czas, ale pamiętajmy, że na równi z pracą musi stać odpoczynek! Dlatego ja wybieram chwilę wytchnienia na coraz grubszym lodzie, który rośnie w oczach w miarę obniżania się słupka rtęci... 

Reklama

Autor tekstu i zdjęć: Magdalena „Szpula” Szypulska

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama