Tak więc jak napisałem powyżej chciałbym dokonać podsumowania moich wędkarskich wyczynów w pierwszej połowy maja tego roku.
Łowisko: -Rzeka Pilica na odcinku od Zalewu Sulejowskiego do Inowłodza -Zalew Sulejowski (jedynie z brzegu)
Metoda połowu: -spinning
Ryby: -szczupak - 15 szt.
W prawdzie złowiłem od początku maja 15 szczupłych, lecz tylko 2 były wymiarowe. Co prawda te dwa szczupaki dostarczyły mi wiele radości ponieważ jeden miał 80cm, a drugi był mniejszy i miał 74cm. Obydwa były złowione w Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim w dobrze mi znanych miejscach. Reszta szczupaków to były same podkalibrowe sztuki. max 40cm. Ale większość była w przedziale 33-37cm. Odniosłem wrażenie, że te sztuki zostały niedawno wpuszczone w większej ilości do rzeki. Zasmuca jedynie to, że trafiły mi się duże (jak na Pilicę) ryby, a nie złowiłem żadnego przeciętnego szczupaka. Pytając się znajomych słyszałem jedynie o niewymiarowych sztukach. Ciekawi mnie też fakt, że od początku roku nie złowiłem ani jednego okonia. W poprzednim roku o tej porze zawsze łapałem przynajmniej po kilka okoni (takich do zegarka :) ). A w tym roku jak na razie nie trafiłem nawet jednego pipsztoka. Nie sądzę, aby wynikało to ze złego doboru przynęt czy pory dnia, ponieważ łowiłem w różnych miejscach o różnych porach stale zmieniając przynęty od tych starych - pewniaków, do nowych kupionych w tym roku. Szczególnie zasmuca mnie fakt ubogości połowów w moich stałych dawno rozpoznanych miejscach. Jestem ciekaw, czy tylko w moich okolicach jest tak słabo z rybami w tym roku i wynika to z ich nieobecności, czy może w innych częściach kraju jest podobnie i wpływ na takie wyniki mają jakieś czynniki zewnętrzne. Jeszcze w tym tygodniu mam zamiar wybrać się na Zalew Sulejowski na łódkę i mam nadzieję, że mój sposób postrzegania się w pewnym stopniu zmieni. Poza tym nie mogę się już doczekać początku sezonu na sandacza :>.
Pozdrawiam wszystkich wędkarzy i życzę przysłowiowego połamania kija!
Komentarze