Wiadomo jak to z kwietniową pogodą bywa , ale początek tego kwietnia przeszedł sam siebie. Wiatr to jedno , ale intensywne opady śniegu i deszczu były dopełnieniem katastrofy. Byłem zrozpaczony. Miałem piękne wędkarskie plany , chciałem odwiedzić kilka nowych łowisk, spróbować nowych przynęt na haku. Chciałem zobaczyć czy coś sie skusi na żelki, kandyzowane wisnie, prażoną kukurydzę , krewetkę , a tu kwietniowy psikus. Siedziałem w domu i obgryzałem ze złości paznokcie. W końcu nie wytrzymałem. Co ma być to będzie- najwyżej zmarznę zmoknę, rozchoruję się , ale przynajmniej będę miał usprawiedliwienie dlaczego zamiast nad wodą siedzę w domu. Spakowałem zestaw podstawowy czyli spławik i grunt, sprawdzone przynęty czyli pinka, biały, czerwony i kukurydza. Zabrałem płaszcz przeciwdeszczowy, parasol , ubrałem się ciepło i jazda . Warunki były straszne, totalna śnieżyca, ale miałem nadzieję że nim dojadę choć trochę się uspokoi. Myliłem się... Na miejscu nie wiele myśląc znalazłem lekko osłonięte przez drzewa miejsce i zarzuciłem spławik z pinką na haku. Zestaw zmontowany na teleskopie. Żyłka główna 025, spławik 2g przypon 35 cm grubość 014 i hak 10 z cienkiego drutu. Po około 40 minutach ciszy kiedy już nadciągało zwątpienie ,pierwsze branie. Zacinam ale pudło. Przynajmniej wiem że coś się w wodzie dzieje. Po chwili następne branie i na brzegu ląduje mała płotka. Śnieg powoli przestaje padać a ja zaczynam mieć nadzieję na fajny wędkarsko dzień. Rozsiadam się pod parasolem wygodnie i zaczynam zabawę na całego. W ciągu kolejnych dwóch godzin w siatce lądują 24 płocie z których największa ma 26 cm . Śnieg przeszedł w deszcz ale mi to wcale nie przeszkadza. Jestem niesamowicie szczęśliwy że postanowiłem zmoknąć. Staw w Szczodre znów okazał się przyjazny mimo ekstremalnych warunków. Mimo wszystko mam nadzieję że to ostatnie ataki zimy w tym roku....
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze