Reklama

Polowanie na zimowe pasiaki

29/12/2012 17:58
Zima tego roku nie rozpieszcza wędkarzy podlodowych. Osobiście jestem troszkę zniesmaczony nagłymi załamaniami pogody. Po kilku dniach miłych mrozów nadchodzi wiosenna aura z temperaturą powyżej zera, dochodzącą nawet do 7-8 stopni na plusie. Mam nadzieję, że zima jeszcze nadejdzie, czego sobie i innym podlodowym zapaleńcom życzę.

Do tej pory udało mi się zaliczyć kilka wypadów na lód. Pokrywa lodowa nie jest wystarczająco bezpieczna żeby wędkować we wszystkich możliwych miejscówkach na jeziorze. Należy pamiętać, że najważniejsze jest bezpieczeństwo i to powinno być dla podlodowego łowcy priorytetem. Tego roku nie połowiłem okoni tak jak bym sobie wymarzył więc może opiszę jedną z wypraw zeszłorocznych.

Wyjazd na ryby planowałem od poniedziałku. Celem wyprawy były okonie. W końcu nadszedł dzień 18 lutego (sobota). Pakowanie niezbędnego sprzętu tj. świder, 2 wędki (jedna na błystkę oraz druga na mormychę), siedzisko oraz niezbędne gadżety. Nad wodą jestem skoro świt. Temperatura około zera, delikatny wiatr - warunki meteorologiczne mam wyśmienite. Pokrywa lodowa powyżej 40 cm więc łowienie na całej powierzchni jeziora jest możliwe i bezpieczne. Zaczynam od jednej z bankówek, podwodny dołek na głębokości od 5 do 7 m. Brań jak na lekarstwo, padają same niewymiarki, może jeden dwudziestaczek. Poranek nie dał mi dawki entuzjazmu na dalsze łowienie, ale się nie poddaję. Zawsze jest nadzieja na spotkanie chociażby z 30-takiem. Musiałem podjąć decyzję, którą z miejscówek obłowić jako drugą. Wybrałem jedną z najgłębszych części jeziora, praktycznie na środku, gdzie głębokość dochodzi do 21 metrów. Zaczynam od szczytu podwodnej górki, gdzie głębokość wynosi około jednego metra. Biorą same drobne okonki. Przemieszczam się, gdzie dno opada gwałtowniej, co kilka metrów wykręcam świeże otwory. Dokładnie obławiam każdy otwór błystką podlodową. W przypadku gdy mam brania, do przerębla wędruje mormycha wolframowa z ochotką. Tak mijają kolejne dwie godziny, łowię około 20 niemiarowych okonków (palczaków). Moja mina zaczyna przypominać minę kibiców polskiej reprezentacji po ostatnim meczu naszych na Euro 2012. To jednak nie zniechęca mnie wystarczająco mocno abym złożył broń i się poddał. Przemieszczam się dalej, głębokość dochodzi do 21 metrów. Opuszczam błystkę, wykonuję kilka charakterystycznych puknięć i .... jest pierwsza prawdopodobnie godna uwagi ryba. Sprzęgiełko gra moją ulubioną melodię. Walka trwa około 4-5 min, po chwili na lodzie ląduje okoń równe 30 cm. Mój nastrój oraz nastawienie ulegają zmianie o 180 stopni. Błystka ponownie opada do dna kilka puknięć i jest kolejny trzydziestak. Łowię cztery podobne ryby w tym otworze. Po chwili brania ustają. Do wody wpada ciężka wolframowa mormyszka z pęczkiem tłustej ochotki na haczyku. Wykonuję "taniec" moją mormyszką przy dnie, podnosząc ją do 50 cm od dna. Następuję agresywne przygięcie kiwoka, zacinam i kołowroteczek Daiwy z nawiniętą żyłeczką 0,10mm dosłownie szaleje. Walka trwa około 10 minut. Mam niewielkie problemy aby trafić okonia do dziury. Po kilku próbach udaje się. Piękny zimowy garbus w całej okazałości, 33cm podlodowego szczęścia. W tamtym momencie byłem najbardziej szczęśliwym wędkarzem spośród pozostałych 14 łowiących w tym dniu na jeziorze. W trakcie holu zastanawiałem się czy mojej mormyszki nie łyknął szczupak bądź dosyć pospolicie występująca w tym akwenie sieja. Satysfakcja z pobicia rekordu życiowego okonia spod lodu była ogromna. Nie łowiłem już długo. W sumie złowiłem tego dnia cztery okonie po 30cm, jednego 33cm oraz dwa mniejsze niemierzone ok 26-27cm. Wynik jak dla mnie - bajka!

Tego dnia zdałem sobie sprawę, że zawsze należy wierzyć do końca w wędkarski sukces. Po nieudanym początku wędkowania nadeszła chwila radości i spełnienia. Oprócz wspaniałych ryb jezioro obdarowało mnie dodatkową dawką wiedzy oraz doświadczeniem wędkarskim, które przyda mi się do końca życia. Okoń raz reaguje lepiej raz gorzej na nasze wabiki, nawet przy bardzo słabych braniach można czasami trafić na żerującą ławicę.

Wszystkim wędkarzom życzę aby w nadchodzącym nowym roku mogli spędzić jak najwięcej wolnych chwil nad wodą, wygranych pojedynków z medalowymi rybami oraz samych sukcesów wędkarskich w sezonie 2013. Pozdrawiam - pikemeister.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama