W części pierwszej - dla tych którzy nie czytali, opisałem chęć stworzenia nowej przynęty. Od poprzedniego wpisu udało mi się wykonać 4 prototypy takiej przynęty, które w dniu dzisiejszym były przez mnie testowane na rzece Wkrze. Ale zanim o testach może o samej przynęcie. Przynęta składa się z blachy, drutu, koralików i oczywiście kotwiczki. I teraz słyszę jak mówicie, przecież to nic nowego. Takie blaszki już dawno są używane. Heh, zgadza się. Ale są to blaszki gdzie skrzydełko jest zamontowane na strzemiączku. W mojej blaszce, skrzydełko ( nie wiem czy taka nazwa jest odpowiednia dla tego typu blaszki) nazwę to turbinka bo chyba lepiej pasuje. A więc turbinka zamontowana jest osiowo na drucie. Blaszka jest symetryczna a przez jej środek po uprzednim nawierceniu otworów i odpowiednim wygięciu przeprowadzony jest drut. Koraliki są dodatkiem pomagającym w lepszym kręceniu się turbinki i oczywiści efektem wizualnym. Ja zastosowałem również ołów do obciążenia. Co do samej blaszki (turbinki) . Jak wiadomo prosta blaszka nie będzie się kręcić. Dlatego też została nacięta i wygięta tak, aby przepływająca woda wprawiała ją w ruch obrotowy. Została tu wykorzystana taka sama zasada jak przy wiatraczku. Dołączony rysunek przedstawia prototyp blaszki.
Do swoich prototypów użyłem blachy gr.0,5 mm, co okazało się być zbyt lekkie i aby blaszka była odpowiedniej wagi, należało by użyć grubszej. Najlepsza chyba była by blacha miedziana lub mosiężna. Wygięciem i wielkością łopatek możemy kontrolować szybkość obracania się blaszki. Jeżeli chodzi o testy. W pierwszej części napisałem że prototyp był testowany w warunkach domowych. W wannie blaszka zachowywała się zadowalająco i kolejne trzy o troszkę zmienionym kształcie także przeszły testy wannowe z wynikiem zadowalającym. W dni dzisiejszym będąc na działce przetestowałem prototypy w warunkach w jakich powinny pracować. Praca samej przynęty jest prawidłowa i zgodna z pomysłem. Niestety żyłka skręca się mimo zastosowania krętlika. Efektów w postaci ryb także nie udało się uzyskać ale to akurat nie jest winą przynęty gdyż próbowałem także na wypróbowane już w tej wodzie i miejscu przynęty i także nie udało mi się nic złowić. Kończąc mój wywód chciał bym zachęcić majsterkowiczów do wypróbowania i modyfikacji owej przynęty i podzielenie się spostrzeżeniami na forum i ze mną. Jeżeli mieli byście jakieś pytania piszcie.
05.11.2012 Siedząc dziś w pracy wymyśliłem inną wersję przynęty w której ograniczyłem tarcie i nie powinna już kręcić żyłki. Numerki na rysunku oczywiście to kolejność wytwarzania.
Komentarze