Nareszcie wykaraskałem się z paskudnego przeziębienia gardła i korzystając z wolnego popołudnia, zaraz po pracy zameldowałem się na swoim „linowisku”.
W plecaku puszka kukurydzy i pojemnik z pęcakiem, który w minionym wieczór zaparzałem z kurkumą i miodkiem i konopiami, do późnych godzin wieczornych. Przy okazji oberwało mi się od „mojego szczęścia”, gdyż podczas całej ceremonii szykowania ziarna niestety trochę ucierpiała płyta kuchenna.
Po dotarciu nad jezioro zamierzałem przedostać się w całkiem ustronne miejsce, znajdujące się na pograniczu szerokiego pasa grążeli, jednak kładka na bagienku została zerwana lub po prostu nie wytrzymała zimowej próby, więc ulokowałem się opodal na starym pomościku.
Zanim rozłożyłem zestawy i zanęciłem łowisko, zdążyłem nacieszyć swoje oczy śnieżnobiałymi kwiatami lilii wodnych oraz wystawionymi na wysokich łodyżkach pięknymi, chociaż jeszcze nie w pełni rozwiniętymi kwiatami grążeli. Jednym słowem miejsce wprost pachnące linami i karasiami.
Wędkuję ponad godzinę, dochodzi 17.00, a u mnie krąpik, wzdrążka, płoteczka i tak na zmianę. Na stanowisku obok wędkuje Wiesław, który chociaż od czasu do czasu zapina ładną płoć, a u mnie bez zmian krąpik, wzdrążka, płoteczka. Na dobitkę po godzinie Kolega łapie ładnego linka, a u mnie nadal bez zmian. Zacząłem kombinować z gruntem, zestawy kładę bliżej kapelonów, wszystko niestety bez pozytywnego skutku w postaci konkretnego brania.
Krótko przed dwudziestą Wiesław się zbiera, natomiast ja postanawiam walczyć jeszcze chociaż z godzinkę, Zmieniam ziarna pęcaku, zmniejszam odrobinkę grunt i posyłam zestaw pod upatrzone grążele. Mija niespełna dziesięć minut, gdy notuję lekkie przytopienie, odprowadzenie na wodę, a następnie pod kapelony. Zacinam i już wiem, że w końcu zapiąłem tak wyczekiwanego „zielonkawo-złotego smakosza”. Po niespełna godzinie zameldował się kolejny linek do pary.
Krótki wypad tym sposobem zostaje więc zaliczony, a z okazji złowienia pierwszych w sezonie linków buzia mi się uśmiecha od ucha do ucha.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze