Pewnie nie jeden raz każdy z nas wędkarzy zastanawiał się mając czasu wolnego mniej niż zwykle, jaka pora jest odpowiednia, aby pojechać wędkować z i osiągnąć zamierzony cel czyli złowić rybę. Wiadomo, jedni mają pracę, inni się uczą i jest też grupa, która ma komfort wyjazdów na łowisko o dowolnej porze. Często słyszę od wędkarzy różne zdania na temat pory połowów, ale jedno z czym się spotkałem wielokrotnie to stwierdzenie: " W południe, to można do kościoła pójść, albo z rodziną w domu obiad zjeść a nie na ryby jechać". Sobie myślę: Czemu wszyscy są tak sceptycznie nastawieni do tej magicznej "dwunastej w dzień". Czy to jakiś stereotyp panujący wśród tych ludzi? Czy może po prostu brak wyników w wędkowaniu o tejże porze dnia? Chyba raczej to drugie. " Najlepiej to się rano łowi, bo i słońce nie świeci, i nie gorąco no i ryba lepiej żeruje" - to takie dość ogólne stwierdzenie ale to słyszę bardzo często.
Mając trochę wolnego czasu, postanowiłem sprawdzić różne formy wędkowania o rożnych porach dnia, w różnych warunkach pogodowych. Wędkowałem spławikówką, gruntówka oraz spiningowałem. Wyjazdy o 3 rano, o 10 rano oraz w godzinach popołudniowych do godziny 21. Oczywiście zaliczyłem nad wodą również cały dzień od 3 rano do 21. Wnioski były różne, ale za cholerę nie zgadzały się z wypowiedziami wędkarzy, o których pisałem wyżej. Łowiąc z gruntu, pora dnia nie interesowała ryb - tylko to co znajduje się w zanęcie i na haczyku. Jednego z linów złowiłem o godzinie 11.30 przed południem na białe robaki. A więc "dwunasta w dzień" nijak miała się do tego co się wydarzyło. Jeśli chodzi o spławik - tutaj dwie istotne rzeczy: po podaniu zanęty rybki utrzymywały się w niej nie dłużej niż 3 godziny w czasie: od 3.30 rano do 7, od 14 do 16-17 po południu, oraz wieczorem od 19 do 21. W samo południe jednak nie odnotowałem brań chyba, że - i tu uwaga - padał deszcz. W deszcz płoć i wzdręga były bardzo aktywne. Ostatnia testowana metoda czyli spining, obaliła doszczętnie "pory wędkowania" ponieważ zdarzały się momenty, w których danego dnia nie złowiłem nic, a następnego dnia na dziesięć rzutów o danej porze miałem od 2 do 3 ryb ( szczupak, okoń, nie za duże ale były;). Jeśli chodzi o spiningowanie w deszcz to brały mi tylko okonie. Po tym wszystkim co zauważyłem nad wodą, biorąc pod uwagę porę dnia i warunki atmosferyczne uważam moim skromnym zdaniem, że może nie najważniejszym ale bardzo istotnym czynnikiem jest ciśnienie. Kiedy spadało brania były himeryczne, ale kiedy gwałtownie rosło również! Najkorzystniejsze warunki były wtedy, kiedy w przeciągu 3 dni regularnie wzrastało każdego dnia. To taka moja osobista obserwacja, z którą nie każdy musi się zgadzać bo jak wiemy co inna woda to inne wymagania i inne "kapryszenie ryb" ;). Podsumowując, moje obserwacje rozjaśniły mi cały obraz sytuacji i wysunęły mi następujące wnioski: - wędkarzu, jeśli masz ochotę - jedź. - wędkarzu, pogoda jest tylko dobra i bardzo dobra;) - wędkarzu, jeśli aura w domu nie sprzyja, uciekaj nad wodę! ;) - wędkarzu, wierz we własne możliwości a na pewno osiągniesz zadowolenie.
Komentarze