Kiedyś w jednym z moich artykułów pisałem o stawach w „Parku Mickiewicza” w Łodzi. Jest to woda typowo relaksowa dla wędkarzy w moim wieku. Okazów raczej nie należy się spodziewać. Średniej wielkości płocie i karasie też mogą dostarczyć wiele emocji. Jestem rannym ptaszkiem ,czasu mam dostatecznie dużo a więc każdą wolną chwilę spędzam nad wodą. Nie chodzi mi o ryby. To jest forma czynnego wypoczynku. Wędkowanie w parku ma troszkę inną formę. Łowiąc należy się spodziewać że będą pytania,obserwacja itp. przez spacerujące osoby. Nie sposób nie udzielać odpowiedzi. Są tego również pozytywy. Poznałem wielu ciekawych mieszkańców miasta,dowiedziałem się szczegółów niepisanej historii parku. W dniu dzisiejszym o poranku w parku w miarę spokojnie. Kilku biegających i spacerujących z psami. Mogłem więc skupić się na wędkowaniu. Łowiłem ulubionym bacikiem metodą spławikową. Miejscowi łowią na bułkę,ja miałem do dyspozycji białe i pinkę. Początkowo nie było rewelacji. Troszkę więc zanęciłem. Widać było że żerują ale z braniami było kiepsko. Cierpliwość popłaca. Po pewnym czasie rybki nabrały apetytu. Przez ok.2 godz. złowiłem ponad 35 szt. srebrnych karasi /dłoniaki/. Płotki ani jednej,a jest jej dużo. Do zakończenia połowów była frajda. Takie wędkowanie zaczyna się robić nudne. Przerwałem więc wędkowanie. Resztą zanęty nakarmiłem miłe towarzystwo kaczek i gołębi. Rybki oczywiście wypuściłem. Poranek w parku spędziłem bardzo miło .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze