Reklama

PORAŻKA W CICHOWIE

09/10/2018 18:13

 Na 22 września zaplanowaliśmy drużynowe zawody towarzyskie, tzw. „dwumecz” z Kołem PZW nr 26 „Bizon” z Manieczek. Była to już raz przekładana impreza ,a i teraz realizacja jej wisiała na włosku. Wszystko przez pogodę. Z czwartku na piątek, a także przez cały piątek okrutnie wiało i padało. Jednakże opiekun wędkarzy, święty Zenon z Werony, czuwał i przestało padać , a ciśnienie zaczęło rosnąć. Nie mniej jednak parasole zostały spakowane i skoro świt ruszyliśmy sporą kolumną samochodów w kierunku Cichowa ( między Śremem a Gostyniem )gdzie na jeziorze o tej samej nazwie miały być rozegrane w/w zawody. Na sporej, leśnej polanie czekali już na nas koledzy z Manieczek, którzy byli organizatorami zawodów. Na stołach pod wiatami przygotowano gorącą kawę i coś na ząb. Po szybkim posiłku Prezes Koła „Bizon” omówił stronę organizacyjną zawodów oraz warunki bezpieczeństwa podczas łowienia, a w szczególności zwracania uwagi na „prace ziemne” licznie zamieszkujących tu bobrów. Po losowaniu , wymarsz (wyjazd) na łowisko. Więcej o jeziorze Cichowskim i okolicy tutaj http://ryby.elka.pl/index.php/lowiska/2522-nasze-owiska-jezioro-cichowo . Faktycznie brzegi jeziora porośnięte sporymi dębami, nierzadko ze śladami zębów bobrów. Kilka zwalonych leży w wodzie. Sam miałem stanowisko kilka metrów od bobrzego żeremia. Ryby specjalnie nie brały. Głównie małe wzdręgi i płoteczki. Kol. Bogdan GMEREK wyholował leszcza 35 cm i to była, jak się później okazało, największa ryba zawodów. W miarę upływu czasu było coraz cieplej, rybki lepiej brały, nie mniej jednak  silny wiatr dawał się we znaki. Dojrzałe żołędzie niczym grad, gęsto spadały do wody i na zaparkowane samochody.4 godzinne łowy minęły jak z bicza strzelił i już komisja sędziowska przystępuje do pracy, a wędkarze wracają na miejsce rozpoczęcia zawodów, gdzie apetyczne zapachy grillowanej karkówki mieszają się z aromatem parzonej kawy. Sędziowie podsumowali wyniki, a Prezes Koła „Bizon” kol. Marek SZCZEŚNIAK ogłosił końcowe rezultaty. Niestety, wędkarze z Manieczek wygrali z nami 77 do 88 ( liczyła się mniejsza ilość punktów za zajęte miejsca w sektorach). Na pocieszenie zostały nam puchary za indywidualne wygranie sektorów ( kol. Mirek FOINT i kol. Leszek MARCINKOWSKI), a także puchar za największą rybę i puchar dla największego pechowca zawodów. Nie mniej jednak główne trofeum, okazały puchar za zwycięstwo drużynowe został w Manieczkach. Na zakończenie kol. Szcześniak podziękował kolegom z Koła PZW nr 178 – Gostyń, którzy opiekują się tym jeziorem, za udostępnienie nam swoich obiektów zlokalizowanych na polanie ( wiata, stoły, grill ), a Prezes naszego koła zapowiedział rewanż w przyszłym roku. Miejmy nadzieję, że do tego czasu potrenujemy i będziemy mieli lepsze wyniki. I tego się trzymajmy.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama