Jest kilka rzeczek pstrągowych na których łowię o podwyższonym ryzyku przy połowie. Zawsze biorę to pod uwagę gdyż to co na nich przeżyłem zapiera dech w piersiach .Kiedy zacząłem stosować ubranie by zlewać się z otaczającą mnie naturą zauważyłem że wrosły efekty poławianych przeze mnie kropków jak również częstotliwość ryzyka połowu.No to do rzeczy .Łowiąc z przykucnięcia raz zostały na mnie wyładowane taczki skoszonej trawy wiadomo rzeka wszytko przyjmie tak tłumaczył się ten dziad.Innym razem w marcu skupiony oparty o wysoki stromy brzeg wykonuję już kolejny rzut w głębokie miejsce pod drzewem nagle z góry jakaś menda wysypuje na Mnie z 15kilo popiołu nawet nie wiedząc że tam siedzę zdążyłem wydusić z siebie tylko duże K...a - Ch..u!!! ale jak się pozbierałem z zadymy nikogo już nie było więc po doprowadzeniu się do ładu wróciłem do łowienia mimo tego czułem się jak zgwałcony .
Moje rzeczki to prawdziwe os pstrągowe nigdy nie wiadomo co człowieka na nich czeka w tym sezonie nawet zaczynam zastanawiać się nad kaskiem .Bo wiadomo ceny za śmieci poszły w górę a i parę razy w niedalekiej odległości obok Mnie lądowały też kamienie i butelki po alkoholu .
Komentarze