Reklama

Poszukiwanie troci

28/07/2009 09:43
W dniu 14 lipca br. po raz kolejny wybrałem się na pobliską rzekę Redę, aby sprawdzić wykonane przez znajomego woblery. Zamówione dwa trociowe 6cm i 6,5cm oraz 5cm gratisa. Po rozwinięciu sprzętu udałem się w kierunku głębokiego zakrętu pod drutami, gdzie wczesną wiosną kolega wyjął 4-kilowego srebrniaka. Założywszy 5cm woblera rozpocząłem przeczesywanie tegoż odcinka przesuwając się powoli w górę rzeki.

Nagle uderzenie, kij pracuje dość mocno. Czyżby w końcu upragniona troć? Po 2 minutach ryba ląduje w moich rękach. Pierwszy w życiu pstrąg potokowy. Po obejrzeniu zdobyczy oraz dokonaniu pomiaru ryba z powrotem wraca do rzeki. Jest zbyt ładny i zasłużył na wolność. Jeszcze przez chwilę stoi przy brzegu, po czym znika na dobre w toni.

Zdecydowałem się na zmianę woblera. Założyłem większego, takiego 6cm i poszedłem w górę rzeki za most. Brzegi mocno zarośnięte trawami, niewiele miejsc aby do nich dojść i wpuścić woblera. Kilka rzutów tu i ówdzie i dalej w górę rzeki. Po przejściu kilkunastu metrów wałem przeciwpowodziowym zauważyłem wydeptane dojście do fajnego miejsca pomiędzy dwoma drzewkami, po drugiej stronie przy brzegu trzciny i małe, opadające ku wodzie drzewko. Wpuściłem woblera na środek rzeki w przyśpieszenie pomiędzy opadające drzewka. Za drugim razem poczułem mocne przytrzymanie i natychmiast zaciąłem. Jest w końcu na kiju, adrenalina zaczęła przepływać przez całe ciało, a ryba zaczyna chodzić raz pod prąd, raz z nurtem , od brzegu do brzegu, i kręcić kołowrotki. W końcu zobaczyłem srebrne stworzenie wyglądem przypominające torpedę. Po kilku minutach za pomocą chwytaka wyciągnąłem swoją troć na brzeg. Miarka pokazała 61cm, a waga 2,50kg.

Był jeszcze czas na dalsze wędkowanie, ale w ten parny dzień już byłem tak mokry i pełen wrażeń, że postanowiłem wrócić do domu.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama