Spotykają się dwie przyjaciółki. - Czego jesteś taka zła? Myślałam, że dziś rano byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza. - Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak głośno, że wystraszę ryby, później że wybieram złą przynętę, na koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem - odpowiada druga. - A najgorsze było to, że złowiłam największą rybę!
Nad wiosennym stawem rozsiada się wędkarz i usiłuje coś złowić. Mija godzina, dwie, trzy, a tu nic! Naraz nad wodą staje dwunastolatek, zarzuca wędkę i wyciąga rybę za rybą. Wściekły coraz bardziej wędkarz nie wytrzymuje i woła: – A lekcje, smarkaczu, już odrobiłeś?!
Do wędkarza podpływa krokodyl: - Biorą? - Nie! - To olej ryby, chodź się wykąpać!
Zabrałem kobietę nad wodę. Nie brało więc będę miał młode, bo chociaż na gumy łowiłem. Tej jednej nie wziąłem. I tyle.
Szukałem ryb ostatnio… I guzik znalazłem. Choć rzeki duży kawał z wędziskiem oblazłem. Pokazano mi później. Lecz to pewnie wiecie: że są w sklepie z rybami w miejscowym markecie.
Pewien wędkarz wyłowił z Odry woreczek ze złotymi monetami. O zdarzeniu poinformował lokalne gazety. Nazajutrz otrzymał kilkaset listów z pytaniami: "Czego pan używał jako przynęty?"
Komentarze