Pierwsze zawody zaliczone z wynikiem bardzo dobrym, czas odtworzyć "gotowość bojową" przed następnymi. Baciki wyszykowane, gumy wymienione, zapasowe zestawy wyważone- pora uszykować przypony- od pewnego czasu (z lenistwa- nie ukrywam) używam gotowych markowych przyponów z jednym "ale"- nie wiadomo kiedy potrafią się splątać podczas odwijania po wyjęciu z opakowania, przetestowałem to podczas ostatnich zawodów przy silnym wietrze, temperaturze ok. 6 stopni oraz opadach deszczu i deszczu ze śniegiem- nic przyjemnego kiedy okulary zaparują, żyłka się skleja od wilgoci a tu nagle wyskakuje pętla na przyponie..... Dość! Zaczynam tak jak kiedyś wiązać przypony na drabinki. Ma to też jedną niepodważalną zaletę- możliwość dowolnego komponowania wielkości haka wraz ze średnicą żyłki użytej na przypon. Nie ukrywam, mam swój ulubiony rodzaj haczyków a nie zawsze można kupić te haki wiązane na przyponach o średnicy która mi odpowiada.
Powiązane haczyki w bardzo prosty sposób możemy pogrupować na drabinkach oraz je poopisywać- pomysł na pewno nie jest nowy ale warty rozpowszechnienia. W moim przypadku użyłem drabinki ze sprężynkami koloru żółtego a przypony pogrupowałem po dwa każdego rodzaju, można oczywiście kompletować po trzy, cztery- w zależności od potrzeb. Opisy można wykonać pisakiem do płyt CD- z usunięciem też nie ma problemów- odrobina wody kolońskiej i po opisach. Sądzę że w razie niesprzyjających warunków atmosferycznych ten pomysł na pewno się sprawdzi. Pozdrawiam.
Komentarze