Wiosna jest najpiękniejszą porą roku, szczególnie w naszym umiarkowanym klimacie. Po kilku miesiącach zimnej, szarej lub śnieżnej zimy, wcześniej jeszcze poprzedzonej przez szarą i zimna jesień – mamy piękną zieloną w i o s n ę. My wędkarze czekamy na nią w sposób specyficzny, dla wielu z nas jest to pora kiedy zaczynamy nasze coroczne przygody z rybą, z przyrodą i jakie są nasze pierwsze kontakty z tą p r z y r o d ą?
P R Z E R A Ż A J Ą C E
I dlaczego tak jest…? Otóż dlatego, że udając się na pierwszą wyprawę, która niejednokrotnie nie ma nam dać obfitego połowu, sukcesów wielkiej ryby ale ma nas na nowo z tą przyrodą zjednać, ma nas ta przyroda zachwycić. Wtedy próbujemy nowe sposoby połowów, nowe zanęty, sposób jej podania (przemyślane, planowane i dopracowywane w czasie zimowej przerwy). Ale po przybyciu na nasze łowisko zastajemy coś co przerasta wyobrażenia wielu ludzi. Na brzegu mamy tony śmieci, śmieci różnego rodzaju. Część tych śmieci – to śmieci komunalne – wyrzucane przez bezmyślnych mieszkańców okolicznych wiosek ale i przejeżdżających mieszkańców miast (tych małych i tych wielkich); część przyniosły zimowe przybory wód (obfitsze opady śniegu, deszczu, topnienia śniegu, odwilże itp.) ale duża część to śmieci pozostawione przez nas samych – przez wędkarzy!!! Niech mi nikt nie powie, że opakowania po przyponach, robakach (wszystkich rodzajów), przemieszane z puszkami po piwie, napojach – pozostawili okoliczni mieszkańcy. Prawda jest p r z e r a ż a j ą c a – my sami - wędkarze - śmiecimy ile tylko można. Zaledwie kilku z nas wiezie ze sobą na wyprawę worek na śmieci i swoje śmieci w tym worku odwozi do siebie, do własnego kosza – reszta bezczelnie zostawia ten bałagan innym albo sobie samemu na czas kolejnej wyprawy.
W RAPR jest zapis o konieczności utrzymania w czystości stanowiska na przestrzeni 5 metrów. Dla mnie konieczne jest wprowadzenie obowiązku posiadania przez każdego wędkarza worka na śmieci i karanie najwyższymi z możliwych grzywien – każdego wędkarza, który takiego worka nie ma lub jest on pusty a w około stanowiska są śmieci.
14 kwietnia wybrałem się na moją pierwszą wyprawę wędkarską w 2012 roku. Miałem zamiar „pooglądać” spławik, zrelaksować się wsłuchując się w możliwy pisk sygnalizatora. Chciałem sprawdzić swoją zanętę – czy działa. Planów odnośnie samych połowów wielkich nie miałem; było zimno, wietrznie i na dodatek zaczęło kropić a potem lać. Brań ani też żadnych oznak żerowania ryb - nie było wcale – jednak, sprawdziłem jak działa nowo przygotowany zestaw odległościowy oraz pozostały sprzęt. Jednak to co zastałem na brzegu zalewu czorsztyńskiego przy zatoce w Falsztynie mnie załamało. Owszem przyroda dopiero zaczęła się budzić, na krzewach widać nieśmiałe pąki liści, drzewa w dalszym ciągu „gołe”, z bliska widać tylko nabrzmienia przy pąkach. Spośród tego wszystkiego widać za to ś m i e c i, wielką ilość ś m i e c i. Śmieci naszych wędkarskich – opakowania po robakach, opakowania po przyponach, gnijące części ryb (łby, łuski, wnętrzności), butelki po napojach (szklane i z tworzywa), puszki po piwie. Zanim usiadłem na krzesełko i zarzuciłem po raz pierwszy wędkę – dobre 0,5 godziny zbierałem śmieci. Ale to nic najgorsze jest to, że w pewnym momencie worek był pełny a śmieci było jeszcze ‘ho, ho’ ile. Z relaksu wiele nie wyszło, wracałem zamyślony i w sumie zdenerwowany, jak można było doprowadzić do takiego stanu łowisko, przez ludzi, którzy korzystają z niego, którzy mają przy nim wypocząć i pozwolić wypoczywać innym. A najbardziej bolesne jest to, że za taki stan rzeczy odpowiadają sami wędkarze – ludzie, mieniący się znawcami i obrońcami przyrody; protestujący niejednokrotnie przeciwko budową hydrotechnicznym czy wykorzystywaniu przemysłowym cieków wodnych. Jednym słowem postawa takich ludzi to kpina, kpina z nas wszystkich, nie tylko wędkarzy ale z całego społeczeństwa.
Nie dołączę do tego artykułu żadnych zdjęć – po co? Każdy z nas, który zastał podobną sytuację zna ją i wie co na tych zdjęciach będzie a ci którzy śmiecą … dzisiaj nie mam nadziei, że obrazy ich działalności wzruszyłyby ich.
Komentarze