Reklama

Przygoda z dużą rybą

20/07/2010 09:58
W niedzielę przyjechał do mnie młodszy brat z Torunia. On również jest zapalonym wędkarzem tyle tylko , że nad wodę wybiera się niezbyt często. Powodem brak czasu. O godz.14.00 w niedzielę jedziemy nad wodę. Jest to pierwszy chłodniejszy dzień od wielu dni. Popołudnie i wieczór mija bez żadnych sukcesów. Postanowiliśmy zostać na noc. Mamy robaki i złowionego żywca .Noc jest chłodna świecą gwiazdy i księżyc. Na wodzie nic się nie dzieje. Około godz.23.15 kiedy już przysypiamy na łódce a księżyc chowa się za korony drzew ,czuję mocne szarpnięcie jednej z wędki. Żyłka szybko się rozwija i wiem już , że to duża ryba.

Mocno zacinam , czuję duży opór. Wolno ciągnę w stronę łódki , ale ryba nie daje za wygrane. Będąc przezorny nie spieszę się . Tym razem mam duży podbierak karpiowy. Powoli naprowadzam rybę w kierunku podbieraka, który trzyma brat. Nagle ukazuje się duża morda suma. Wreszcie ląduje w podbieraku, a następnie w łódce . To duży sum. Ma 121 cm. długości i waży ok 17 kg. W trakcie walki z rybą towarzyszą nam duże emocje . W łódce ryba staje się nagle taka bezradna , aż robi nam się żal. Po zrobieniu zdjęć z sumem , ryba ponownie ląduje w wodzie. Porażka poprzedniej nocy z kolegą , nauczyła mnie, że nie wolno nie doceniać roli podbieraka. Sukces pierwszej nocy z bratem spowodował , że mimo zmęczenia , postanowiliśmy powtórzyć nocny połów.

Tym razem zmieniliśmy miejsce połowu. Noc była cieplejsza . Niebo było gwiaździste, świecił księżyc. Krótko przed północą świetlik schował się pod wodę. Na haczyk była założona ukleja. Po zacięciu i dociągnięciu do łódki , okazało się ,że to węgorz , miał 91 cm. Mocno walczył.Wyciągniecie było dużo łatwiejsze niż przy sumie. Również brat miał cztery brania , ale ryba okazała się sprytniejsza od niego.Pełni wrażeń i emocji wróciliśmy nad ranem do domu.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama