Przychodzi wędkarz nad jezioro. Wycina przerębel i zarzuca wędkę. Mija godzina i nic. Tyłek mu zmarzł, wnet przychodzi drugi wędkarz, obok niego wycina przerębel i zarzuca wędkę. Po chwili: jedna rybka, druga, trzecia... Ten pierwszy wkurzony mówi: - Ja już tu jestem godzinę, dupa mi zmarzła, nic nie złowiłem, a ty sobie tu przychodzisz i po chwili złowiłeś tyle ryb. Jak to robisz?! - Łołałumłae młemłe! - Co?! - Łołałumłae młemłe! Cooo?!!! Ten drugi wypluwa co ma w ustach i krzyczy: - Robaki muszą być ciepłe!
Umówili się
Wędkarz telefonuje do kolegi: - Wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby. - Ale ja nie potrafię łowić! - odpowiada ten drugi. - A co w tym trudnego? Nalewasz i pijesz.
Komentarze