W niedzielne popołudnie 26 października wybrałem się z kolegą nad rzekę Wartę w miejscowości Sieraków. Naszym celem było złowienie szczupaka na spinning, choć szczęśliwi bylibyśmy także gdyby na nasze przynęty skusiły się okonie. Obrzucanie główek zaczęliśmy od godziny 13.30. Pierwsze dwie – zero brań, przy trzeciej około godz. 14.30 na mojej wędce melduje się szczupak o wymiarze 50 cm i wadze 90 dkg. Nie najgorszy początek…
Na kolejnej główce brak brania. Kolejna też nic. Postanowiłem zejść z główki i posłać przynętę wzdłuż brzegu. Za trzecim takim rzutem nagle nastąpiło branie, dał znać o sobie hamulec kołowrotka, a dokręcony był dość mocno… Pomyślałem, że w końcu jakiś porządny szczupak. Jednak po chwili okazało się, że to ryba której nigdy bym się nie spodziewał złowić metodą spinningową. Moim oczom ukazał się piękny leszcz. Walczył dzielnie, ale po 2 minutach znalazł się w podbieraku. Miara pokazała 58 cm a waga 2,60 kg. Leszcz, podobnie jak wcześniej szczupak skusił się na błystkę wahadłową „Mors 1”. Łowiłem spinningiem Shimano Beast Master 2.40 z kołowrotkiem Shimano Nexave, na którym nawinięta była plecionka Mikado Nihonto 0,18 mm.
Tak na zakończenie muszę przyznać, że błystka wahadłowa „Mors 1” to moja „tajna broń” na Warcie, do tej pory ratowała mi skórę jeśli chodzi o szczupaki, a dziś skusił się na nią nawet leszcz….
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze