Postanowiłem napisać druga cześć felietonu jednakże nie będę opisywał łowiska ale zajmę się sprzętem jaki potrzebny jest do połowu pstrągów w małych rzeczkach jury. Ja osobiście posiadam dwa kije przeznaczone do łapania pstrągów przynęt mam dużo obrotów woblery i gumki. Z tych ostatnich korzystam mniej, bo jakoś mniej się sprawdzają na moich wodach jeśli tak mogę powiedzieć o rzekach, w których łapę pstrągi.
Kiedyś, kilka, no może kilkanaście lat temu wystarczyło wyjść nad wodę wrzucić byle co do wody i ryba była pewna teraz coraz więcej przynęt wędzisk nie widocznych żyłek, kołowrotków, a efekty coraz słabsze i można powiedzieć, że to wina zarybień lub kłusowników, którzy co roku wybijają tarlaki idące w górę rzeki . Sposób jest prosty latarka górnicza wodery ostka i ryba na wigilie jest (w naszej okolicy są kopalnie i załatwienie latarki górniczej i woderów to nic trudnego), bardzo mnie denerwuje ale dopóki nie będzie kary za takie występki i ciche przyzwolenia społeczeństwa to nic z tym nie zrobimy ,ale miałem opisywać sprzęt anie kłusoli.
Jak wcześniej wspomniałem posiadam dwie wędki jedna to Zebco 2,4 od 10 do 30 gram stosuje ją na mniejsze rzeczki a drugi to robinson 2,7 od 15 -35 g stosuje go na dolny bieg Przemszy i Kanał Szczakowski. Krótszy kij stosuje na mniejsze rzeki ponieważ lepiej nim operować w gęstych zaroślach lub trawach i pokrzywach ,mniejszym lepiej rzucać z pod kija, a i transport jest lepszy. Akcje obu kij to zdecydowanie szczytowa i szybka co w łapaniu pstrągów jest ważne zacinam wszystko co nietypowe niekiedy błystka utknie w gałęzi lub innych zaczepach . Kołowrotek musi być niezawodny ja łapę na libre tica 30 drugi kołowrotek do jaxon hamulcem walki.
Na początku sezonu do łowiska podchodzę bardzo ostrożnie i cicho zwracam uwagę co znajduje się pod nogami bo nieraz pękająca kra potrafi wystraszyć naszą zdobycz. Niekiedy wręcz prawie się czołgam żeby nie zostać zauważony, pstrąg jest bardzo ostrożny i czujny i bez problemu nas zauważy raz przestraszony na pewno w tym samym dniu nam nie weźmie , ja osobiście twierdzę, że pstrąg to ryba pierwszego rzutu choć nieraz po długi biczowaniu wody w naj mniej oczekiwanym momencie następuje branie.
Miałem parę fajnych przygód z pstrągami raz wędkowałem i wiedziałem ze na zakręcie jest na pewno pstrąg rut prowadzę bardzo szybko obrotówkę widzę jak pstrą podejmuje pogoń za przynętą był tak rozpędzony, że wypał na brzeg za przynęto druga przygoda to był hit na własne oczy widziałem jak większy pstrąg zaczął atakować mniejszego którego już holowałem był tak agresywny i zdeterminowany, że atak powtarzał kilka krotnie ,wprawiło mnie to w osłupienie.
Tak jak już wspominałem przeważnie łapię na obrotówki mepssa lub woblerli najlepiej pływające, bo jeśli nie da się dorzucić blaszką można spławić woblerka z prądem i potem zacząć łapać. Przed przystąpieniem do łapania pierwsze wyprawy poświęcam do poznania rzeczki, w której będę łapał da się niekiedy zauważyć gdzie ryby stoją (konieczne są okulary polaryzacyjne co ułatwia patrzenie )oglądam i staram się zapamiętywać gdzie są kamienie dołki lub inne przeszkody spowalniające prąd rzeki i to właśnie w tych miejscach przeważnie przebywają większe sztuki .
Mogę też powiedzieć, że w jednym dołku jeden pstrąg po kilu dniach w tym samym dołku możemy trawić ponownie w dziesiątkę ale to nie reguła. Zawsze z niecierpliwością wyczekuje gdy będzie można zacząć łapać pierwsze pstrągi są małe i chude, ale potrafią dostarczyć emocji podczas holowania . Podczas holowania nie ma czasu na zabawy hol musi być pewny i zdecydowany żyłki stosuje niezbyt cienkie około 20 -25 spowodowane to jest dużą ilością zaczepów w wodzie a jak na pewno wiecie mepssy nie należą do tanich kilka zerwanych blaszek potrafi zepsuć humor.
Staram się łapać pod prąd, bo to daje lepsze rezultaty, pstrąg stoi też pod prąd i wydaje mi się że ma mniej czasu na zweryfikowanie czy to co płynie obok to rybka czy przynęta, gdy zobaczy zdobycz płynącą obok niego obraca głowę i szybkością błyskawicy atakuje przynętę. Nie raz nie mogłem uwierzyć jak szybko potrafi zaatakować ,jeśli łapę woblerem czasami puszczam woblera z prądem co daje też nieraz dobre rezultaty.
Największego pstrąga złapałem w zeszłym roku mierzył równe 39 centymetry, nie jeden z was powie, że to mała zdobycz, ale dla mnie wystarczy. Łapię pstrągi regularnie i dość często przeważnie z każdego wypadu wracam ze zdobyczą i powiem szczerze, że nie zawsze, ale przeważnie zabieram zdobycz do domu po czym ją zjadam smarze ją na masełku i cebulce no palce lizać za kilka dni postaram opisać się następne rzeki w mojej okolicy.
Z wedkarskim pozdrowieniem duid 1
Komentarze