Zaczynam odliczanie dni do Stycznia, kiedy to wreszcie będę mógł ruszyć na moje ulubione rzeczki pstrągowe. Moje to może za duże słowo, ponieważ odwiedzają te rzeczki inni „chorzy na Kropki” - z powodzeniem lub bez niego. Wiadomo, że przypisywać sobie nie można łowiska ogólnie dostępnego, ale człowiek jak kilka razy zawita na dane i jeszcze ma kontakt z rybą to zaczyna traktować jak swoje… Są (znam nawet) tacy, co to chadzają nad taką rzeczkę jak, do „Lidla” czy „Reala” na promocję świerzego pstrąga. Zapytacie jak to się dzieje? Ano wystarczy się nieopatrznie pochwalić, że był kontakt (nawet) wzrokowy z rybą i to wystarczy. Jak stwierdzenie brzmi „złowiłem takiego +40 i wypuściłem” to tak jakby kolega po kiju otrzymał kupon rabatowy do natychmiastowego wykorzystania – można być pewnym, że ryby (Pstrąga) na następnej wyprawie już tam nie będzie(…), ech, mięsiarstwo.
Postanowienie noworoczne – przestają mówić,
o zauważonych, złowionych, a następnie wypuszczonych pstrągach.

Mam wrażenie, że lepiej powiedzieć, iż zabrałem, (a nie zabieram) takiego pstrąga, wówczas nie będzie „ciśnienia” i presji na łowisko. To tyle w tej sprawie. Poza tym; kotwiczki poostrzone, przynęty (prawie) uzupełnione, kołowrotki i spinningi przejrzane. Teraz pora się nakręcać i marzyć o rekordowych rybach oraz powspominać zeszłosezonowe wyprawy na Pstrąga. Pora także na oglądanie fotek zrobionych nad rzeczkami w minionym sezonie i planowanie wypraw - może w towarzystwie nowych zapaleńców kropkowego „szaleństwa”, czyli przedzierania się przez chaszcze, bagna, lasy i inne nieprzewidywalne zasadzki przyrody „calowo” czyhające na nas i nasz sprzęt. Pogryzienie przez wszelkie możliwe robactwo – zarówno to latające, zakładające sieci i pełzające. Zimą także tylko w innym zakresie, np., co rzut to zamarznięte przelotki i przynęta ląduje zamiast w wybranej miejscówce, zerwana (ucięta lodem) gdzieś na drugim brzegu. Narażanie się na połamanie spinningu o wystający w zasiągu wymachu (wyrzutu) konar czy inną cholerę, która z niewiadomych przyczyn pojawiła się akurat tutaj! Narażanie się również, co ważniejsze, na śmiech i docinki innych, gdy opowiemy (z powodów, o których piszę, powyżej), że nic nie brało. O reakcji żony na taki stan rzeczy nie wspomnę z powodów wiadomych… Już się cieszę, że to wszystko niedługo będzie, za kilka tygodni, dni, godzin. Oczywiście zapraszam wszystkich zainteresowanych takim survivalowym (gwarantowane zarówno latem, jak i zimą) wędkowaniem – Pstrągów nie gwarantuję…
Pozdrawiam i do zobaczenia nad rzeczką.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze