Osiemdziesięciu sześciu zawodników stawiło się do rywalizacji o Puchar Każimierza Jędrasa. Zawody odbyły się w Dębnie nad rzeką Wartą. Organizatorem był Okręg PZW Kalisz i WKS Kalisz. Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 8.30 i trwała 5 godzin do 13.30. Zawody były przeprowadzone metodą klasyczną na martwej rybie.
Wiem, znowu przeciwnicy będą krytykować, ale regulamin PZW jeszcze zawody towarzyskie dopuszcza do takiej rywalizacji. Po sygnale startowym udałem się na dołki i starorzecza, ponieważ na Warcie od paru dni nic się nie działo. Pierwszy dołek bez efektu, natomiast na drugim w pięciu rzutach wyciągam dwa piękne okonie. Myślę, jest dobrze i intensywnie obławiam dalej, ale już bez efektu. Udajemy się z bratem Rafałem i kolegom klubowym Leszkiem na kolejne dołki. Tam Leszek łapie dwa ładne okonie, a ja jednego. Kolejny dołek i mam czwartą sztukę. Dzwoni do mnie kolega z klubu Andrzej i melduje mi, że właśnie wrócił do wagi z limitem okoni.
Szybko przeprowadzam wywiad gdzie połowił. Okazuje się, że na dołku, koło którego przechodziłem i na który namawiał mnie brat. Udajemy się spowrotem, przy okazji obławiając Wartę. Udaje mi się dołapać piątego okonia. Dochodzimy do dołka, gdzie czeka na nas Andrzej meldując, że inny zawodnik parę minut temu też wyciągnął tu limit. Przystępujemy do obławiania dołka. Pierwsze okonie łapie brat Rafał, który do tej pory był bez ryby. Ja wyciągam trzy małe szczupaczki, buziak i do wody. Za namową Andrzeja zakładam pół gramową główkę i do boju. To był szczał w dziesiątkę. Kilka rzutów i mam wymęczony limit dziesięciu okoni. Szybko do wagi. Okazuje się, że mój limit jest już siódmym. Tym razem nie będzie pudła, na którym byłem na tych zawodach od czterech lat (trzy razy drugi i raz trzeci).
Ostatecznie kończę zawody na dziesiątym miejscu, bo wagowo przebijają mnie sandacze i szczupaki. Andrzej jest drugi, Rafał z sześcioma gdzieś pod koniec drugiej dziesiątki, a Leszek z czterema jeszcze dalej. Na zakończenie Pani Jędrasowa - żona zmarłego wędkarza, losuje nagrody rzeczowe dla każdego uczestnika zawodów. Na koniec wręczam dyrektorowi Okręgu Panu Krzysiowi Mockowi podziękowanie za pomoc,wsparcie i służenie dobrą radą od naszego klubu. Kolejne zawody super zorganizowane, piękne nagrody i wspaniała atmosfera.
Brawa dla organizatorów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze