Puchar Ziemi Leszczyńskiej zawody zaliczane do Grand Prix Polski - eliminacje 2009 tym razem odbyły się nad Odrą w miejscowości Ciechanów. Do rywalizacji zgłosiło się 37 dwuosobowych drużyn z całego kraju. Zawodnicy zmagali się w dwóch siedmiogodzinnych turach.
Po bardzo hucznym powitaniu przyszedł czas na rywalizację. Pierwsza tura, ja i mój przyjaciel Andrzej z Bielska Białej, udajemy się na drugą główkę od stanowiska sędzioskiego. Andrzej w trzecim rzucie wyciąga klenia o dł.26 cm. Myśle sobie - fuksiarz, zaliczył, ale szybko zbieram się w sobie. Rzut na paprocha fioletowego w klatkę pomiędzy główki. Przynęta opada, ja ją próbuję podbić, a tu zaczep. Podciągam mocniej, zaczep ożywa. Myśle sobie szczupak a ja jak zwykle nie mam wolframu. Podnosze rybę do góry, a Andrzej woła, że to sandacz. Decyzja jest natychmiastowa, siłowy hol najwyżej żyłka 0.12, strzeli. Podbieram sandacza, a w podbieraku otwiera pysk i twister wyskakuje. Udaje się w ogóle nie był zacięty. Szybkie sprawdzenie pomiaru przez sędziego 55.5 cm i rybka cała i zdrowa wraca do wody.
Jest dobrze, 20 minut zawodów, a my już zaliczyliśmy pierwsze punkty. Do końca tury udaje mi się złowić jeszcze 9 okoni, a Andrzej zaliczył szczupaka. Jestem 3 w swoim sektorze, kolega z drużyny, Leszek też dał czadu i u siebie zalicza 7 plac. Po pierwszej turze jesteśmy na 5 miejscu.
Druga tura przynosi zmianę pogody i spadek wody, co bardzo utrudnia namierzenie ryb. Ogólnie wszyscy zawodnicy łowią gorzej. Ja zaliczam 9 miejsce, a Leszek dopiero 28. Po ogłoszeniu wyników okazuje się, że nie jest tak źle. Drużynowo mamy 7 miejsce, a indywidualnie jestem czwarty. Trochę zabrakło do podium, ale nie narzekajmy jest dobrze. Trochę gorzej wypadli nasi przyjaciele z Bielska. Podczas oficjalnego wręczenia pucharów organizator losował nagrodę niespodziankę - silnik do łodzi.Szczęsliwcem który wylosował nagrode okazuje się Andrzej z Bielska-znowu fuks.
Ogólnie wspaniała impreza, fajni ludzie. Dla takich wypadów i zdrowej rywalizacji warto żyć. Już nie mogę się doczekać Nowego Sącza.
Komentarze