27.04.2011r Wybraliśmy się wraz z kumplami na spinningowe łowy w okolice Gdowa nad rzekę Rabę, w poszukiwaniu Pana Klenia. Dotarliśmy na miejsce ok godziny 12:00, pogoda bardzo dopisywała słoneczko i niewielka chmurka, nastroje były równie dobre :) Wysiedliśmy z aut aby oglądnąć rzekę, trzeba przyznać że jest piękna, zagłębienia przelewy cofający prąd i do tego czysta woda, czego można chcieć więcej?? no oczywiście ryb :D Zaczęliśmy wędkować. Po pierwszym zarzucie już wiedziałem że wybrałem się ze złą wędką a mianowicie Mistrall 2-8g 270cm była to zbyt delikatna wędka na nurt Raby, no ale jakoś kontynuowałem łowienie :) Łowiliśmy na paproszki, ja na start obrotówka 0" srebrna, chłopaki paprochy Sieka i Hornety. Pierwsza godzina zero efektów bardzo nas to zdziwiło lecz nie zniechęciło, zmiana przynęty na Wobka A Lipińskiego i też nic. Rzeka była jak martwa nie było widać żadnej ryby płoszącej się z pod nóg ani żerującej... hmmmmmm... Zeszliśmy w dół rzeki ok 1km obławiając każdy zakamarek uskok rozlew zagłębienie i co ?? Kolega złowił Pstrąga potokowego na 28cm z głębokiej wody, był cały w pijawkach :( Niestety nasze połowy skończyły się o godzinie 16:00 gdzie postanowiliśmy wracając zahaczyć o Wisłę w okolicy miejscowości Brzegi. Niestety wracałem z kijem krótszym o 10cm, gdyż podczas rzucania na twistera, splatała się przedostatnia przelotka z przelotką szczytową i ja złamało :/ ehhhh Na Wiśle woda już nie taka czysta i urokliwa, ale rybę było widać na wstępie, zerująca brzana mmmm coś pięknego :D niestety nad Wisłę dotarliśmy dopiero ok godziny 19:00 wynik 1 jazior kolegi ok 30cm, ja miałem coś ładnego na kijku, ale niestety nie zacięte. Bardzo dziwiło nas płoszenie się ryb, aż do momentu kiedy na brzeg wypłynął Pan bóbr aby skonsumować kolacje :D Nasze wędkowanie dobiegło końca, już było ciemno i na koniec węzeł na żyłce spowodowany obrotówką :) Ale było warto, przynajmniej nasyciliśmy oko ładnymi widokami i pobrodziliśmy w wodzie :D
Komentarze