Pogoda dopisała - i mimo 1 kwietnia żartów nie było... Powiem krótko po 100 sztukach przestaliśmy liczyć... Co prawda zdjęć niewiele ale nie było czasu - tak brała ryba. Wspaniale było znów poczuć wiatr we włosach, morską bryzę i tę dawkę adrenaliny kiedy bierze ryb. No i było co na kolację zawieźć, ale jeśli o to chodzi - Łowca.K nigdy nie zawodzi… Komuś jeszcze potrzeba zachęty by połowić dorsza na wędkę? Czy naprawdę trzeba kogoś przekonywać jaką świetną przygodą jest wędkarstwo morskie? Tak myślałem…
Komentarze