Pewnie wiele osób oglądało w serwisach informacyjnych relacje o bardzo niskim stanie Wisły w tym roku. W Warszawie padł nawet rekord niskiego stanu królowej naszych rzek, czyli 62 cm. ( od kiedy prowadzone są pomiary )
My wybraliśmy się na ryby w miejscowości Nasiłów niedaleko Puław. Poziom wody jaki sprawdziłem na serwisie pogodynka w okolicach Puław wynosił tylko 85 cm co samo w sobie jest wynikiem lekko szokującym bowiem w miarę idealny ( i normalny ) stan wody w tej okolicy to jakieś 190-230 cm. Nawet serwis Pogodynka podaje stan w tym miejscu - " poniżej minimalnego " Postanowiliśmy jednak udać się w to właśnie miejsce bowiem sam nie pamiętam tak niskiego stanu a jeżdżę tam ponad 20 lat.
Pierwszy lekki szok nastąpił gdy przejeżdżaliśmy stary, wąski most na Wiśle w Puławach.... Nawet bym nie pomyślał, że główki po przeciwnej stronie Puław wchodzą aż tak daleko w głąb rzeki ! Zawsze były o powiedzmy jakieś 50 metrów krótsze.... jak nie więcej.... i wszędzie kupa piachu.... To tak jakby rzeka skurczyła się dosłownie przynajmniej o połowę. Po dojechaniu na miejsce przeznaczenia, czyli w okolice Nasiłowa ( mniej więcej na wprost Kazimierza ) rozpoczęliśmy zwiedzanie główek w celu znalezienia tej jakby naszym zdaniem najlepszej. Pierwsza wspólna cecha dwóch mijanych jak i trzeciej na której w końcu zostaliśmy to brak charakterystycznego "warkocza" gdzie tworzy go prąd wody przy samym szczycie. Po prostu jakby jałowo płynące jeziorko....
Smutny widok. No nic to, ja nie połowiłem praktycznie w ogóle a Marta w jednym dołku przy samym szczycie owej ostrogi złowiła kilkanaście ładnych uklejek i około 15 okoni, w tym tylko 3 ponad 15 centymetrów. Wyprawa oczywiście udana, pogoda dopisała, klimat tych okolic jak zawsze jeszcze dziki i uroczy... Tylko jakby tej mojej kochanej rzece czegoś brakowało na ową chwilę.... wody ! Odwiedzimy ją jeszcze w połowie października już tylko ze spiningami , zobaczymy wtedy czy coś się zmieniło.... Pozdrawiam
Komentarze