W piątek wybrałem się z samego rana na ryby.Wybór padł na zalew pilchowicki od strony Strzyżowca.Prawie po samym świcie dotarłem nad wodę.Poziom bardzo niski.Nic nie wskazywało na sukcesy w połowie.Ale nie o to chodzi.Na pierwszy ogień idzie bat 10 m.Na odpowiednich podpórkach.Rzut,gruntowanie,nęcenie.Cisza.U sąsiadów po obu stronach podobnie.Jako,że czasem lubię popatrzeć jak drga szczytówka przy braniu ,nie omieszkałem z tego skorzystać.Tez cisza.
Na bata trafił się kilkucentymetrowy okonek.Potem kolejny...i kolejny,kolejny,kolejny.
Jakieś tam uklejki z opadu.
Sąsiad zapytał o uklejkę na żywca.
Wyjąłem bata uklejowego....i zaczęła się zabawa.Tempo 3-4 na minute.Na zawodach byłaby frajda.Bez nęcenia.Rzucając okiem na feedera łowiłem nawet nie licząc ile ich było.Lubię machać wędka.Po wymianie haczyków na malutkie 18 i jedna pinkę na feederze udało mi się złowić trzy plotki.Dwie się odpięły przy brzegu.To nawet dobrze bo nie po ryby przyjechałem.
W pewnym momencie bacik mocno się ugiął...i złowiłem coś co śledzia przypominało.22,8 cm ukleję.Oczywiście musiałem ją zmierzyć.
Takim to sposobem złowiłem moja rekordową ukleję.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze