Witam! Dnia 28 sierpnia wybrałem się z kolegą na rzekę (nie powiem jaka bo jest ot dzisiaj tajna xD). Poławialiśmy spiningami z nastawieniem na okonki (gumki do 4 cm, blachy do 2). Pierwsza godzina nad wodą nie była obiecująca - puknięcia, zaczepy... Lecz tuż po 15.00 Maciek ma silne branie i lekki odjazd! Po minucie po holu siłowym (żyłka 20 do 7kg) na brzegu ląduje piękny okoń! Miał 23 cm. Po namowach wrócił do wody. Za chwilę ja mam branie! Znowu okoń! Też 23 cm! Po ochłonięciu, kije wracają do pracy i znowu spiningowanie, zaczepianie się przynęt... Po chwili potężne udeżenie na wędce Maćka!
- Jezu jaki wielki okoń! (jeszcze był w wodzie) - Ej ale to nie okoń, To przecież szczupak! - OMG! Pierwszy mój szczupak! - No gratuluję! Po ciężkim wyczepianiu (głęboko połknął kotwicę), wrócił do wody!
- Przeżył? - Taaa...
Znowu dłużące się minuty, lekkie skubania, zaczepy... Nagle b.silne branie na mojej wędce i odjazd!
- Maciek! Podbierak! Rozkładaj podbierak! - Już! Co to jest!? - Nie wiem, ale jest silne!
Po chwili widzę podbierak w wodzie, ale ryba daleko pod krzakami, a ja nie mogę się siłować bo nie mam przyponu wolframowego!
- Ty, Maciek! - Co? - Ja nie mam wolframu! - Bożeeee... - No ale przecież się nastawialiśmy na okonie... - No taaaa. Przecież okonie nie przegryzą żyłki.
Po kilku następnych minutach ryba przy brzegu. - Maciek. Sięgasz ją? - Nie, troszkę bliżej. - Ok - Przy próbie podprowadzienia ryby pod brzeg znowu odjazd, ale tym razem ryba była tak zmęczona że po chwili leżała w podbieraku! Po chwili wyciągania kotwicy i mierzeniu (wymiar), ryba wskakuje do siatki. Po zważeniu i zmierzeniu w domu, okazuje się że ryba ma 54 cm i 1,13 kg! Mój nowy rekord! Po 30 minutach zwinęliśmy się z łowiska i zadowoleni wracamy do domu!
Komentarze