Reklama

Rekordowy leszcz z gruntu

25/06/2012 21:47
Planowałem ten wypad od dwóch dni. Dzień wcześniej kupiłem zanętę na leszcza "Jaxon" i dwie paczki białych robaczków. Miałem zamiar łowić na jeziorze Duży Margiel niedaleko miejscowości Obozin. Ruszyłem na łowisko odrazu po pracy o godzinie 8. Wiatr był słaby i lekko padało, ale było dość ciepło koło 18 stopni. Gdy dotarłem na miejsce wypakowałem sprzęt i rozrobiłem zanętę, założyłem po 6 białych robaczków na dwie wędki gruntowe oraz wpakowałem porządną ilość zanęty w sprężyny. Nastawiałem się na leszcza. Przez pierwsze dwie godziny oprócz lekkich płotkowych skubnięć nie wzięło nic poważniejszego. Dopiero 3 godzina łowienia dała mi leszczyka około 30 cm, potem drugiego i trzeciego. Zaczęły brać... Wyrzuciłem kolejny raz zestaw i po około 10 minutach zauważyłem na sygnalizatorze delikatne acz typowo leszczowe branie, odczekałem jeszcze kilka sekund i zaciąłem zestaw. W tym momencie poczułem jakby na końcu haczyka znajdował się wielki kamień. W tym momencie zrozumiałem, że zaciąłem coś naprawdę dużego. Ciężar był niesamowity, ale powolutku ryba dała się holować do brzegu jednocześnie mocno szarpiąc na boki zestawem. Po około 10 minutach z nieustanna walką z rybą i siedzeniem jej przy samym dnie dała się poderwać w górę i moim oczom pokazał się piękny złoty leszcz. Przy maksymalnym napięciu żyłki podciągnąłem go do brzegu i złapałem za skrzela. Tak...wreszcie był mój! Moja radość nie miała końca...
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama