Reklama

Relacja z zawodów w wędkarstwie gruntowym 30.06.09

30/06/2009 00:49
W ostatnią niedzielę rozegraliśmy na jeziorku Lisowskim zawody gruntowe o mistrzostwo naszego koła. Na starcie stawiło się osiemnastu zawodników, zmotywowanych i chętnych, aby odebrać Piotrowi zeszłoroczny tytuł. Po krótkiej odprawie rozlosowaliśmy stanowiska i pełni nadziei ruszyliśmy w krzaczory. Mnogość zapachów przygotowanych specjałów, które unosiły się nad łowiskiem mogły przywołać na myśl bożonarodzeniowe święta. Też ilości fruktów, przytaszczone na stanowiska były imponujące. Minęły już chyba bezpowrotnie czasy, kiedy to człowiek szedł na ryby ze słoiczkiem robaków, albo kulką ciasta w kieszeni.

Teraz, chcąc przechytrzyć te rozkapryszone i rozpieszczone rybska, trzeba się niestety przyłożyć …
Szału nie było, bo przeważały niewyrośnięte płoteczki, leszczowy narybek i wszędobylskie sumiki karłowate – uczciwie skarłowaciałe. Ci, którzy liczyli na spotkanie z parokilogramowym karpiem, czy amurem, obeszli się smakiem. Po pierwszej turze Piotrek zatrząsł uczciwie galotami! Tomek (ten sam, który wiosną odebrał mu tytuł mistrza w spławiku) nałapał ponad kilogram drobnicy. Zapowiadało się więc na powtórkę, bo było to o 20 deko więcej, niż zapisaliśmy na karcie startowej Piotrka.

Zmiana stanowisk i kolejne trzy godziny kombinowania, oraz prób trafienia z przynętą. Ta tura była zdecydowanie gorsza dla większości z nas, bo wielu kolegów wyzerowało. Ja, dla przykładu, dałem do wagi żyletkę – krąpika, wielkości liścia (wczesnowiosennego). Skuteczny wędkarz potrafi jednak znaleźć się w każdej sytuacji, więc nie zdziwił nas „urobek” dwóch rywalizujących o tytuł mistrzowski fachowców. Obaj mieli w siatkach po prawie półtora kilo ryb! Niestety, (bo nudzą mnie już te Piotrowe zwycięstwa!) paroma punktami ograł Tomka i obronił tytuł. Największą rybą zawodów okazał się 32 – dekagramowy karaś i jego łowca Kiwak - Tomek Brzezowski otrzymał piękny puchar – statuetkę wędkarza. Pierwsze trzy miejsca premiowaliśmy pucharami i medalami. Do szóstego, zawodnicy otrzymali koszulki z logo koła i drobne upominki.

Na pudło załapał się też „Łysy Wąż” – Kamil Walicki. Najgorsze, bo poza podium, czyli czwarte miejsce przypadło Jurkowi Kawiakowi. Piąty byłem ja, a szósty Darek Stefanek. Skrytykowany przez kolegów, po ostatniej imprezie plenerowej Włodek, bardzo się przyłożył i dostarczył na grilla 4 gatunki przepysznej kiełbasy, ale zapomnieliśmy o węglu … Gdyby nie harcerz – Kiwak, który przyrządził kiełbadronka na drewnie, to nie pojedlibyśmy sobie za mocno. Dziękuję wszystkim uczestnikom i do zobaczenia za rok.

Miejmy nadzieję, że nad Wisłą. Zapraszam do udziału w następnych imprezach i przypominam:
*6 wrzesień towarzyskie zawody gruntowe - szukamy miejsca do rozegrania rywalizacji
*19 – 20 wrzesień wyjazd integracyjny na Mazury i towarzyskie zawody w spinningu i spławiku – piękne jezioro Ublik
*14 – 15 listopad towarzyskie zawody w wędkarstwie morskim we Władysławowie
*13 grudzień towarzyskie zawody podlodowe

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama