Reklama

Robinson Red Star Picker

24/10/2014 07:16

Każdy sezon wędkarski na wiosnę rozpoczynam od feedera. Lekkie zestawy zakończone rosówką lądują zalanych, przywiślanych łąkach. Moim celem są głównie jazie, klenie, krąpie i leszcze. Taki sposób łowienia ma dla mnie jeden duży minus. Trzeba na wyprawę zabrać wiadro rosówek bo co chwila coś ściąga robak a szczytówka tylko delikatnie drga. Puste zacięcia doprowadzały mnie do szału. Stwierdziłem, że czas wypróbować nową metodę. Zakupiłem pierwszy w życiu picker. Już na pierwszej wyprawie mimo niemal identycznych rozmiarowo zestawów zauważyłem znaczną różnicę. Brania dużo bardziej wyraźne przez co większość brań kończyła się zapięta rybą Wreszcie dowiedziałem się co mi tak skubało przynętę i doprowadzało do szału. Niewielkie płocie, krąpie, ukleje a nawet kiełbie raz po raz lądowały na brzegu. To one sprawnie zdejmowały robaka a feeder nie sygnalizował ich delikatnych brań.

„Dłubanie” bo tak nazwałem roboczo łowienie na pickera tak mi się spodobało, że w tym roku praktycznie każdą zasiadkę zaczynałem właśnie od dłubania. Na Wiśle z pickerem praktycznie nie ma nudy. Brania są bardzo częste. Zazwyczaj łowiłem małe sztuki ale zdarzały się również i pokaźne ryby w dodatku różnorodność gatunków była niesamowita. Na jednej wyprawie potrafiłem łowić średnio 7-8 gatunków ryb.


Świetna zabawa z pickerem skłoniła mnie do nabycia kolejnego kija przeznaczonego do tej metody. Tym razem wybór padł na Robinson Red Star Picker. Kij długości 3m i cw do 35g miał przejść testy dopiero wiosną. Jednak piękna październikowa pogoda pozwoliła na ostatnie dłubanie roku.

W sobotę wybrałem się na Wiślane klatki. Założyłem ciężarek 15g a na koniec dałem rosówkę założoną na hak nr 6. Zestaw posyłałem na środek klatki. Mięsisty kij bardzo dobrze i celnie wyrzucał 15g. Niestety tam ryb nie było. Zwiększyłem ciężar do 30g i rzucałem na drugą stronę klatki. Wędka sprawiała solidne wrażenie tak, że bez obaw 30 g ciężarkiem majtałem ile pary w rękach. Miałem wrażenie, że i z 45g kij poradzi sobie bez problemu. Jednak nie przyszedłem nad wodę pobijać rekordów w odległości rzutu a łowić ryby. Postanowiłem posłać przynętę wzdłuż brzegu. Zaledwie metr od lądu pod nawisy traw. To był strzał w dziesiątkę. Wędka ledwo odkładana na podpórkę zaczynała drgać. Bardzo wyraźnie sygnalizowała brania nawet 10 cm kiełbi. Tego dnia chyba pobiłem swój rekord w ilości gatunków złowionych na jednej wyprawie. Były krąpie, jazgarze, płocie, kiełbie, ukleje, okonki. Trafił się 2 kg sum który a kiju wrażenia nie zrobił żadnego. Dodatkowo wszędobylski sumik karłowaty, leszczyk, niewielka brzana no i pierwsze w życiu koza i jelec.

12 gatunków ryb jeśli dobrze liczę w jeden wieczór na jedną wędkę. Zabawa przednia.
Polecam łowienie pickerem. Polecam Redstar Picker

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama