Reklama

Robinson River Master Light Spin 2,9m 3-15g

03/05/2021 22:09

Już późną jesienią zacząłem się przygotowywać do sezonu 2021. Zwłaszcza do jego wiosennej części. Miałem opłacone lub w planach zawody Kleń Nidy, Kleń Bzury i Kleń Radomki. Wiele czytałem o tych rzekach, pisałem z osobami, które na nich odnoszą wędkarskie sukcesy. Zaopatrzyłem się w najczęściej polecane przynęty. Jak nazwy zawodów wskazują głównym celem miał być kleń, ewentualnie jaź i okoń. Te gatunki łowi się na niewielkie przynęty typu obrotówka w rozmiarach 00-1, małe gumki czy woblerki 3-5cm. Wszystkie te przynęty ważą w granicach 3-12g. Nastawiając się na takie gatunki dobrze mieć w swoim arsenale kij o ciężarze wyrzutowym w granicach 3-15g. Takich kijów oczywiście u mnie nie brakowało, jest Sashima, jest City Liner. Jest też jedno małe ale, te kije miałem o długości 2,29m i 2,70m.

Chciałem się przygotować solidnie i mieć kij dłuższy, który będzie atutem przy łowieniu wszędzie tam gdzie potrzebny większy zasięg rzutu. Dłuższy kij to również możliwość skutecznego prowadzenie przynęty sięgając za zwisające trawy a także możliwość płytkiego prowadzenia przynęty przy wysoko uniesionej szczytówce. Szukałem więc rzecznego, długiego kija o cw 3-15g. Poszukiwania nie trwały długo bo kij już w nazwie sugeruje iż jest stworzony do łowienia rzecznego Robinson River Master Light Spin 2,9m 3-15g. Znałem pracę tej serii bo już w swoim arsenale mam River Master Light Spin 2,12m 1-6g więc wiedziałem czego mogę się spodziewać.

Wkrótce po dokonaniu ostatecznego wyboru kurier przywiózł mi kij, który miał mi pomóc w łowieniu kleni na licznych zawodach.

Jak potoczyły się losy tej wiosny każdy wie. Trzecia fala pandemii i wszelkie zgrupowania, nawet na otwartej przestrzeni zostały zakazane. To oznaczało, że zawody się nie odbędą. W tej chwili została jeszcze nadzieja na Kleń Radomki.

No ale przecież kij i tak trzeba sprawdzić w terenie. Zanim dotarł do niego kołowrotek podczepiłem tymczasowo Robinson Pulsar 1020 FD z nawiniętą plecionką o średnicy 0,06mm. Z takim zestawem wybrałem się na poszukiwanie kleni i sprawdzanie swojego nowego nabytku.

Nigdy nie łowiłem na Radomce ale wielokrotnie przyglądałem jej się z okien samochodu przejeżdżając nad nią mostem w Ryczywole. Znałem odcinek innej rzeczki, który bardzo przypominał Radomkę i to na niej postanowiłem zmierzyć się z kleniem.

Na końcu zestawu zawiesiłem jeden z częściej polecanych woblerów na wiosennego klenia a więc Siek Bzyk. Niewielki 3 gramowy wobler poleciał na około 25m a więc już widziałem, że zasada ( potocznie mówiąc) siła razy ramię zadziałała. Lekki wobler można dostarczyć na tyle daleko, żeby czujny kleń nie zauważył podstępu. Po kilkunastu a może kilkudziesięciu rzutach poczułem w dłoni pstryk a chwilę później ugięła się szczytówka. Lekkie zacięcie i kij ochrzczony pierwszym kleniem.
Tego i kolejnego dnia udało się złowić kilka kleni, niestety nie były to wielkie sztuki ale zawodów na zero bym nie skończył.

W kolejnym tygodniu kij zabrałem na Wisłę. Tam miał pomóc w skuszeniu jazia. Paskudna pogoda nie napawała optymizmem i rzeczywiście z jazia nie było mi dane się cieszyć. Ale na szczęście mogłem przetestować kij na wiślanych boleniach. Pod rzeczną sześćdziesiątką pięknie widać i czuć pracę kija. Jego paraboliczne ugięcie pokazało swoją moc. Mimo dość lekko ustawionego hamulca to całą pracę przy holu zrobił praktycznie tylko kij. Pięknie amortyzował ucieczki boleni w nurt, był w tym tak skuteczny, że hamulec milczał.

Teraz wiem, że na zawody Kleń Radomki sprzętowo jestem przygotowany na każdą ewentualność, oby tylko się odbyły.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama