Reklama

Ryba w rybie

01/01/2011 12:19
Po raz pierwszy robaka na haczyk nabiłem ponad 25 lat temu.Traumy z tego powodu nie mam , nie nazwałem go , nie zaprzyjaźniliśmy się , ale mimo wszystko czasem go wspominam.To był wyjątkowy robak , bo własnoręcznie wykopany z góry nawozu.Pamiętam jak z ojcem , wujkiem i dziadkiem staliśmy w gumiakach , prawie po kolana w tym czymś i niczym łowcy z dziczy polowaliśmy na to , czego nie było jeszcze w sklepach wędkarskich. Miałem też bambusową wędkę z zardzewiałym kołowrotkiem , żyłką niczym sznur do wieszania prania i nikłe pojęcia o tym , co łowiłem.A łowiłem wiele.Później dopiero dowiedziałem się , że były to piękne okonie , płocie węgorze , które praktycznie same wskakiwały na haczyk i prawie na kolana jak kot.No , ale to było 25 lat temu. Teraz częściej niż węgorze wyciągam patyki , ale to pewnie tez wina tych wędkarzy , co mieli zarzuconych więcej wędek niż palców u obu rąk. I tak z roku na rok ryb ubywało , a przybywało sprzętu.Kiedyś do łódki wkładało się wiosła , kotwicę i kapok , no i oczywiście wędki.

Dzisiaj pierwszą wkłada się echosondę.Czasem zastanawiam się , czy nie lepiej przyjechać nad jezioro już z własną rybą , która w dowolnym miejscu i porze sami zaczepimy na haczyk.To o tyle dobre rozwiązanie , bo jeszcze w domu możemy wypełnić zgłoszenie o rekordowym połowie , a nad samym brzegiem zrobić tylko pamiątkową fotkę. Nie ma co ukrywać - wędkarstwo stało się produktem .W sklepach można dostać wszystko , zaczynając od oczopląsu.Tysiące sztucznych przynęt , na które częściej niż drapieżniki łapią się nasze portfele .Tysiące haczyków , które przetrwają wybuch bomby atomowej , wędek z dziwacznymi parametrami. Krzywa wygięcia ? A kogo to kiedyś obchodziło? Miałem jedną do wszystkiego i nie było problemu.Teraz jest , bo wędka to już nie wędka to rasowy pies z rodowodem.Narzekam z podwójną mocą dlatego , że sam się na to daję złapać i to częściej niż ryba.
Wędkarz ma wiele wspólnego z rybą , oba gatunki wabią nowości i świecidełka.Ale wydaje mi się , że ryba ma czasem lepiej niż człowiek. Nie narzeka na brak wody , biorąc pod uwagę popyt na różnego rodzaju zanęty i przynęty na brak pożywienia też nie narzeka i za nic nie płaci.No , chyba że
życiem.Czasem zdaje mi się , że dna co niektórych zbiorników , szczególnie tych komercyjnych , to
pięciogwiazdkowe hotele , z nienaganną obsługą i kuchnią. Zastanawiam się , jak to będzie wyglądało za kilkanaście lat.Boję się , by któryś z biznesmenów nie wpadł na przykład na pomysł
patronatu.Wyobraźmy sobie absurdalną sytuację , że poznajemy swoją rybę gdy ma rok , wpuszczamy ją do wody i przez najbliższe lata możemy ją odwiedzać , karmić id.Ale z drugiej strony przecież niektórzy od dawna nadają imiona i przezwiska złowionym rybom niczym psom czy kotom.Zastanawiam się , czy też trzymają ich zdjęcia w portfelu , bo na pewno o nich śnią.
Na koniec nie pozostaje mi chyba nic innego , jak założyć kalosze , samemu nakopać robaków i
wyruszyć nad jezioro , bo niczym Mieczysław Czechowicz w filmie Poszukiwany,poszukiwana"zbadać ile pozostało jeszcze ryby w rybie.

źródło WW1.2011
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama