Na temat rybactwa jego celowości i miejsca w gospodarce napisano już dużo. Dziś jako głos w dyskusji niech przemówi opis rybactwa w Europie. Opisano to w raportach UE I Komunikatach Rybackich PZW. Trzeba przyznać, że mamy dwa główne rodzaje rybactwa. Chodzi o rybactwo oparte na hodowli ryb w stawach i łowiskach zamkniętych oraz połowy w wodach tak zwanych otwartych. Co do tych pierwszych sporu nie ma lub prawie nie ma. Prawie dlatego, że ich wpływ na ichtiofaunę jednak istnieje choć pośredni. Na przykład pobór wody z rzek i zasilanie ich biogenami z odstojników stawowych. Niestety minusem są też choroby , które mogą się przedostawać z hodowli do wód otwartych. Jednak przy założeniu, że dobrze wybudowano stawy i baseny tych problemów być nie powinno. Jeśli chodzi o hodowle łososi w Morzu Północnym to nawet Jaśnie Nam Panująca Unia zaniepokoiła się stężeniem antybiotyków w rybach tam hodowanych. Wiadomo lud (suweren) czeka na rybkę więc hodowcy ją dostarczają. Dla nas wędkarzy problemem jest rybactwo w wodach otwartych. Podstawowe pytanie brzmi. Czy jeśli są stawy hodowlane to pozyskiwać też ryby z akwenów otwartych, czy pozostawić je by rządziły nimi prawa natury i wędkarzy. Jak ta sprawa wygląda w wybranych krajach Europy? Dokumenty UE mówią, że rybactwo uprawiane jest w 21 krajach na 27 należących do Unii. Oznacza to , że jest możliwy świat bez rybactwa skoro w 6 krajach to się udaje. Rybactwa brak w : Słowenii, Słowacji, Cyprze, Belgii, Malcie i Luksemburgu. Ciekawe jest to ,że w takich krajach jak Czechy i Dania rybactwo jest tak małe, że możemy spokojnie mówić , że go tam też tak naprawdę nie ma. Czyli rybactwo występuje w 19 krajach UE. Co do krajów nieunijnych to niestety rybactwo występuje we wszystkich pozostałych. Oczywiście na różną skalę. My skupimy się oczywiście na rybactwie śródlądowym choć nie wyczerpuje ono całego spektrum problemu. W tych 21 krajach UE ZATRUDNIONYCH JEST OK. 10 % wszystkich rybaków ( czyli z wód śródlądowych) co dawało liczbę bezwzględną ok. 17 tys. ludzi żyjących z rybactwa w tych krajach. Średni połów ryb przez rybaków w tych krajach wynosił 35 tys. ton ryb rocznie. Przy czym najwięcej łowi się ich w Finlandii ok. 4,5 tys. ton ( nie na darmo Finlandia to kraina miliona jezior), a najmniej w Czechach ok. 24 ton. W tym zestawieniu Polska ma miejsce piąte. Czyli jednak wysoko. Przed nami są jeszcze Niemcy, Włochy, Rumunia. Ciekawie wyglądają liczby. Mianowicie 53% ryb to ryby z jezior (niestety) naturalnych. Najwięcej złowionych ryb to : karpiowate – 62%, drapieżniki – 17 %, koregonidy ,(głównie sielawa) – 10%. Jak łatwo obliczyć pozostałe procenty przypadają na ryby dwuśrodowiskowe (troć, łosoś) i węgorze. Mimo tego wszystkie łowione ryby na śródlądziu stanowią tylko ok. 1% wszystkich ryb w sklepach. Inaczej to wygląda jeśli chodzi o wartość poławianych ryb. Widać, że rybie mięso jest drogie. I tak Holandia to wycena 13 mln euro, Francja 10,4 mln euro , a Polska to 5,2 mln euro. I to jest dowód na to dlaczego z tych połowów nie jest tak łatwo zrezygnować. Biznes jest biznes. Nie zapominajmy o rodzinach rybaków, producentach narzędzi połowowych, hurtownikach itd. , którzy też z tego żyją. Zatrudnienie w wybranych krajach UE rybaków wygląda następująco: Czechy – 4 rybaków zawodowych ( marzenie polskich wędkarzy) Austria – 100 Finlandia – 945 Grecja – 400 Rumunia – 2677 Szwecja – 193 Irlandia – 624 ( a słynie z rybnych jezior) Włochy – 3600 Polska – 755 Niestety nasi rybacy są skuteczni bo 755 łowi rocznie ok. 3057 tys. ton ryb. A w Wielkiej Brytanii 1276 łowi 542 tys. ton ryb. 19 rybaków zatrudnionych w Danii łowi 30 ton ryb!!!! Widać, że nie decyduje ilość ale skuteczność i bezbronność łowisk plus narzędzia połowu. Ciekawe wnioski wyciąga Łukasz Zardzewiały w swoim artykule w numerze 12/2018 Wędkarskiego Świata. Otóż łowiąc w tym roku na Turawie spotkał się z ogromną ilością brań zarówno na zawodach i podczas łowienia rekreacyjnego. Chodzi o to , że w/w akwenie parę lat temu zrezygnowano z odłowów sieciowych. Minusem jest jak podaje autor spadek dochodów smażalni , które zaopatrywały się tam w rybę prosto z jeziora. Jednak można to zastąpić rybami ze stawów i basenów hodowlanych. Drugim „minusem” choć dla innych plusem jest ogromna presja wędkarska na tym łowisku. Inni opiekunowie łowisk i ich ichtiolodzy powinni pójść tym tropem. A wzrost opłat z turystyki wędkarskiej wynagrodzi powstałe straty. Na zawodach 14-16 września 2018 roku złowiono: 163 sandacze (wymiarowe oczywiście),168 okoni ( wymiar ), 32 szczupaki, 1 jazia, 1 suma. Minusy i plusy gospodarki rybackiej. Rybacy muszą wykazywać ilość poławianych ryb więc jeśli robią to solidnie mamy prawie pełny obraz zysków i strat. Niestety wędkarskie rejestry pozostawiają wiele do życzenia. To kamyczek do naszego wędkarskiego ogródka. Ekolodzy powiedzą, że narzędzia rybackie są bardziej przemysłowe niż wędkarskie. Jednak znaczenie na co łowimy ryby dla ich ilości nie mają najmniejszego ekologicznego znaczenia. Pomijając połowy agregatem prądotwórczym. Rybactwo uprawiane jest głównie na jeziorach zaporowych i na pojezierzach północnych co stanowi według raportów od 30 do 40 % całej powierzchni wód śródlądowych. Wędkarze łowią zaś na 100 % tych wód? Na przykład według danych w roku 2013 rybacy wyłowili 2210 tys. ton ryb gdy wędkarze opierając się tylko na szacunkach wyłowili 5250 tys. ton ryb. Więc kto tu komu przeszkadza? Pamiętajmy , że rybak łowi dla celów gospodarczych, zarobkowych i ekologicznych. My wędkarze zaś łowimy tylko dla celów rekreacyjnych rzadziej sportowych. Pomijam że część z nas łowi dla celów konsumpcyjnych. Rybacy łowią różne ryby. Natomiast wędkarze np. drapieżników łowią parokrotnie więcej od nich. Szczupaków trzy razy więcej , okoni 7 razy więcej. Mało tego niech nas nie zmyli fakt jak pisze Pan Wołos że indywidualnie łowimy dwa okonie dziennie, ale jak robi to 100 tys. wędkarzy to robi się liczba 200 tys. ryb. To mówi samo za siebie. Ryby z jezior są jednak zdrowsze niż z hodowli i są często magnesem przyciągającym na Mazury spragnionych lepszej żywności mieszczuchów. Przy czym kuchnia służąca do ich przyrządzenia jest najczęściej tradycyjna czyli popierana przez UE i nas samych. Kończąc myślę, że musimy żyć z rybactwem za pan brat. Trzeba tylko wypośrodkować naszą koegzystencję. Na przykład wyznaczyć jeziora wyłączone z odłowów rybackich lub na jakiś czas wędkarskich. A czasem i jednych i drugich, niech o tym decyduje wiedza ichtiologiczna i osiągnięcia współczesnej nauki. W pracach ichtiologicznych zwraca się uwagę, że dobrze prowadzona gospodarka wędkarsko-rybacka (w tej kolejności koniecznie) prowadzi do : poprawy stanu , jakości i składu ichtiofauny naszych zbiorników wodnych. Skupmy się bardziej na kormoranach (a zmiany klimatyczne powodują , że jest ich coraz więcej) , wydrach, kłusownikach i zapobieganiu zanieczyszczeniu wód. Dla chętnych do samodzielnej analizy zamieszczam tabelę z artykułu , który ukazał się w Komunikatach Rybackich Wołos, Kapusta, Mickiewicz, Czerwiński, a dotyczy on połowów w jeziorach toruńskich podczas połowów rybackich i po ich zaprzestaniu. Parametry połowów wędkarskich w jeziorach użytkowanych przez Okręg PZW w Toruniu przed i po zaprzestaniu eksploatacji rybackiej Przed 2003 – 2008 Po 2009 – 2013 Połów dzienny na 1 wędkarza (kg) 1,75 1,48 Połów dzienny szczupaka na 1 wędkarza (kg) 0,21 0,21 Połów dzienny okonia na 1 wędkarza (kg) 0,11 0,08 Połów dzienny płoci na 1 wędkarza (kg) 0,66 0,61 Połów dzienny leszcza na 1 wędkarza (kg) 0,35 0,27 Udział szczupaka (%) 12,3 14,3 Średnia masa szczupaka (kg) 1,24 1,34 Średnia masa okonia (kg) 0,14 0,14 Średnia masa płoci (kg) 0,09 0,08 Średnia masa leszcza (kg) 0,44 0,38 Widać, że niewiele to daje. Nawet leszczy i płoci jest mniej lub są mniejsze bo zagęszczone karłowacieją.
Komentarze