Osobiście jadę na ryby, żeby oderwać się od codziennego zgiełku i pędu życia. Po prostu, żeby odpocząć psychicznie, naładować akumulatory i dodatkowo świetnie się bawić z udziałem naszych milusińskich.
Lubię obserwować otaczające mnie środowisko i jej zdumiewającą harmonię. Wędkarz w moim mniemaniu, to nie tylko osobnik wyciągający ryby z wody. To osoba, która czuje odpowiedzialność za otaczające go środowisko i potrafiąca czerpać przyjemność z otaczającej go przyrody.
Czerpiąc tą przyjemność wielu z nas zapomina o tym, że to my jesteśmy na łowisku gośćmi. Zapomina zachowując się nieodpowiednio i zostawiając po sobie mnóstwo śmieci. Przecież zostawiając kilka puszek po piwie, butelki czy pety lub innego rodzaju śmieci na tym łowisku to leży – czy nie zdajesz sobie sprawę z tego, że możesz zechcieć wrócić na to miejsce? Pominę już aspekt środowiskowy, bo raczej do takich „wędkarzy” takowy nie przemawia.
Opakowania bez ich zawartości stają się lekkie, a jeśli daliście radę je zabrać w jedną stronę to.... Naprawdę dbanie o nasze łowiska i pozostawienie ich przynajmniej w stanie jaki zastaliśmy nie kosztuje nas wiele wysiłku. Wystarczy worek na śmieci, czy niepotrzebna reklamówka wyrzucona do śmietnika podczas powrotu z ryb.
Wieżę, że wielu z czytających moje wypociny powiedzmy ten APEL ma podobne odczucia jak ja i krew was zalewa jeśli widzicie wysypisko nad wodą czy gdziekolwiek, gdzie być nie powinno.
Skłoniła mnie do napisania tego krótkiego tekstu (tematu bumerang) sytuacja z nad jednego z moich ulubionych łowisk, na które jeżdżę już sporo czasu. Mianowicie w tym roku bardzo dobrze brała tam ryba, do tego stopnia że nie można było na nim miejsca wolnego znaleźć. Odpuściłem więc je sobie, lubię cisze i spokój. Zajrzałem niedawno tam i to co zobaczyłem.. wrrrrrr... wszędzie śmieci – po prostu masakra. Nawet jakiemuś gospodarzowi część pola zostało zamienione w drogę dojazdową do wody bo spacerek 20 metrowy to zbyt wielki wysiłek. Nie dziwie się teraz osobą, które walczą o stawiania zakazów wjazdu na takie miejsca.....
Nie wiem czy coś mój apelik da, ale może przynajmniej jedna osoba zastanowi się zanim żuci puszkę w krzaki? Mamy tak mało możliwości spędzania czasu na łonie natury – nie psujmy przynajmniej tego co możemy wyłuskać od i tak mocno wyzyskiwanego środowiska.
Wyobraźcie sobie hol dużej ryby podczas pięknego zachodu słońca i góry śmieci pod nogami :(
Pozdrawiam wszystkich zabierających znad łowiska swoje śmieci i życzę wszystkim niesamowitych doznań estetycznych w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Komentarze