Reklama

ryby świnki - Jak to ze świnkami bywa na rybach

13/12/2009 20:55

Była wolna sobota. Był piękny lipcowy dzień, słonko świeciło. Na niebie żadnej chmurki, tylko lekki zefirek chłodził rozpalone słońcem ręce trzymające wędziska. Łowiłem sobie stojąc w ukryciu płochliwe jelce. Kilka już miałem w siatce. Obok mnie za gęstwiną oddzielających mnie krzaków łowił ryby dość puszysty wędkarz, który przybył na łowisko wraz z kobietą jakąś godzinę po moim przybyciu. On rozwinął sprzęt a ona rozebrała się do stringów i biustonosza poczym położyła się na kocyku plecami do słońca. Gdyby nie plusk zaciętej przeze mnie świnki łowiący obok nie wiedziałby, że wędkuję blisko niego. Łowił na dwie gruntówki i był tak zapatrzony w to co robiła przybyła z nim kobieta, że nawet nie zauważył mojego spławika. Co pan złowił? zapytał mnie grzecznie. Nic odparłem.
Przecież słyszałem jak pan holował! Świnkę holowałem, wypięła się przy próbie chwycenia jej ręką. Szkoda powiedział ze współczuciem sąsiad. Jaka tam szkoda dla mnie to żadna strata a ona uratowała życie- odparłem dumnie. Po takiej mojej odpowiedzi sąsiad zamilkł. Kiedy tak łowiliśmy obok siebie do mojego sąsiada, nie widząc mnie podeszli dwaj miejscowi. Przynieśli ze sobą napoje alkoholowe i rozpoczęli libację alkoholową namawiając towarzyszkę mojego sąsiada i jego samego do uczestnictwa w imprezie. Sąsiad i jego towarzyszka wymawiali się jak mogli aby nie dać się namówić. Sąsiad mówił, że prowadzi więc nie może pić, wiec mu odpuścili. Po kilku głębszych zaczęli tokować z partnerką mojego sąsiada. Ja też zauważyłem w pewnym momencie, że jest ładna mimo, że nie piłem. Siedziałem cicho za krzakami ponieważ znałem z widzenia tych osobników i wiem, że często gęsto popijają. Byłem szczęśliwy, że mnie nie zauważyli.
- Niech pani się napije z nami
- Nie mogę muszę pilnować męża aby coś złowił. Niech pani da sobie spokój z tymi rybami, jak pani chce to przyniesiemy pani ryb ile pani zechce.
- Ale ja chcę ryby stąd z tej rzeki – świnki!
- Będą świnki sandacze i sum. W środę złowiliśmy 306 świnek w czwartek 58 a wczoraj tylko 26 ale za to dwa sandacze i jednego suma.
- To jak będą ryby to się z wami napiję. Chwilę później w pobliże naszych stanowisk podjechał samochód i zatrzymał się. Biesiadnicy mamrocząc coś czego nie zrozumiałem pośpiesznie odeszli. Wyholowałem kolejne dwa jelce, z których jednego umieściłem w siatce i zamierzałem skończyć wędkowanie gdy nagle na jednej wędce mojego sąsiada zadzwonił dzwoneczek. Usłyszałem jego przyciszony głos, którym oznajmiał kobiecie, że coś porządnego zaciął i aby przygotowała aparat fotograficzny. W tym samym czasie podeszło do niego trzech panów, którzy przyjechali jak się później okazało tym właśnie samochodem. Przez zarośla poznałem ich byli to strażnicy, którzy często i mnie kontrolowali. - Dzień dobry! Państwowa Straż Rybacka - proszę dokumenty oznajmił jeden ze strażników.
- Zaraz odpowiedział mój sąsiad tylko uporam się z rybą! Ależ oczywiście niech pan wyciąga brzmiała odpowiedź.
Sąsiad wyholował świnkę, którą położył na brzegu a następnie wyjął dokumenty i pokazał strażnikom! Mój sąsiad opowiedział strażnikom o natrętach, którzy tyle co poszli opowiadając ile to ryb sieciami nałowili. W ostatnich trzech dniach. Niech pan w to nie wierzy odpowiedział jeden ze strażników widzieliśmy ich jak od was odchodzili ,to znani miejscowi oszuści. Oni jak wypiją trochę więcej, to często opowiadają niestworzone rzeczy wędkarzom, którzy ich nie znają.
- Teraz tylko zrobić jej zdjęcie i wypuścić zasugerował jeden ze strażników pokazując na leżącą na brzegu świnkę. Na te słowa kobieta w stringach, wstała z koca i jakby nie zrozumiała zaczęła robić zdjęcia ale nie złowionej leżącej rybie lecz strażnikom PSR. Panowie ze straży zaskoczeni takim obrotem sprawy zaczęli szybko odwracać się tyłem do obiektywu i pośpiesznie wycofywać z nad brzegu w stronę samochodu. Nie kontrolowali już dalej tylko pośpiesznie wsiedli do samochodu i odjechali. Zostali jednak utrwaleni na zdjęciach. Zaraz po odejściu strażników podeszło z reklamówkami dwóch adoratorów libacyjnych kładąc przed fotografką obiecany łup.
- Ma tu Pani: 6 świnek 2 sandacze i suma – ładne co? Razem będziecie mieć 7.
- Już wypatroszone i zamrożone? -Tak oczywiście! - I to wszystko dla mnie zapytała piękność?
- Tak dla ciebie.
Stasiu popatrz ile mamy ryb i jakie piękne, musimy szybko jechać aby się nam nie rozmroziły i zepsuły zanim dojedziemy do Dąbrowy Górniczej.

Teraz to się mogę z wami napić, nawet dam wam buzi za tego suma. Teraz to i ja bym się napił powiedział Stanisław, bo takich pięknych ryb jeszcze nie widziałem a tym bardziej nie złowiłem. Wyjął z siatki złowioną przez siebie świnkę i wrzucił do wody. Dlaczego ją wypuściłeś zapytała piękna? Nie pasuje do pozostałych jest za marna. Popatrzyłem na swoja siatkę z jelcami i zamyśliłem się. Z zadumy wyrwał mnie warkot silnika odjeżdżającego samochodu Stasia i pięknej w stringach - był to na pewno diesel. Otworzyłem siatkę i jelce powędrowały do wody. Co pomyślałem to już moja sprawa ale takie stringi może niedługo trzeba będzie kupić.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama